środa, 26 kwietnia 2017

Życzenia

Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu, nad tym czuwajcie z całą usilnością. Modlitwa jest kotwicą rzuconą w głębię Boga. Miecz w ręku - zgłębianie słowa Bożego. Obok na zdjęciu wczesny ranek niedziela Bożego Miłosierdzia, 23 kwietnia br  godz 5:19.

Obok ranna niedzielna Msza Święta o 6:30. Ewangelię i homilię głosi ksiądz diakon Łukasz.
    Kto nie czyta Pisma Świętego, nie może się uważać za katolika. Że ci dano na chrzcie krzyżyk na czole i dalej nic, to przestań udawać żeś jest katolikiem. Kto pada na kolana, milczy, bo wie, że bez pomocy Boga nie jest wstanie nic zrobić. Kto ma gadanego w kwestiach wiary i katolicyzmu wiedz, że mu daleko od Boga.  

Modlitwa jest kotwicą zanurzoną w głębię Boga. W tej głębi rozmodlenia Bóg wstrzymuje dusze, za podążaniem za niebezpiecznymi żywiołami. W logistyce zbawienia należy być Bogomódlcą. Modląc się, gruntuje nas Duch Święty w łasce i czuwa aby dusza nasza nie oddaliła się od Niego. Dzięki modlitwie ta więź stale się umacnia, aby żadna burza nie była wstanie odłączyć duszy od Boga. 
Jałmużna, post, modlitwa wprowadza nas w perspektywę życia zakonnego. W Dzienniczku duszy Bóg nam to perfekcyjnie pokazuje. 
Człowiek podąża ku wieczności bez wiedzy o czekających go niebezpieczeństwach. Dziś kiedy postawiono nas w świadomości istnienia piekła, diabła nawet nie zdajemy sobie sprawy w jakiej bitwie bierzemy udział.  Pojęcia potępienie, piekło są całkowicie wybite z naszych dusz. Żyjemy w Polsce, gdzie kapłani są napominani jak mówią kazanie o diable. Nie wolno mówić, nie potrzeba tego tam u Niemców szukać.To jest tu na naszej ziemi. I tak jak po śmierci Ewy przez trzy miesiące uczestniczyłem w wielu, bo ponad 60 Mszach Świętych (nie licząc gregoriańskich i  wieczystych zamówionych za jej duszę, tak dzisiaj, każdego dnia modlę się do Miłosiernego Boga by miał miłosierdzie nad jej i nad moją grzeszną duszą. A gdzie inne dusze, za które się modlę o łaskę by skubany w ostatniej chili zdążył powiedzieć Bogu, że Go kocha, że jest po Jego stronie, że się chce z Nim pojednać.
... Aby ujrzeli swoje dusze w prawdzie, poruszeni łaską upadli przed Tobą Bożę szczerze swoje grzechy wyznając. To już się wszystko dokonuje na drugim brzegu. Wiecie jakie to jest niebezpieczeństwo całą wieczność żyć w nienawiści? Całą wieczność przeklinać Boga? I popierać się w tym nawzajem!
Bogacz woła z piekła: to poślij moim najbliższym braciom wiadomość, kilku ich zostało na ziemi, żeby nie popełnili gafy. Kapłan rekolekcyjny wyjaśnia, że skubany walczy o swoją skórę, bo każde wpadnięcie kolejnego brata do piekła powoduje, że on idzie w jeszcze głębsze przestrzenie nienawiści i piekła. Rozumiecie? Jest to miejsce gdzie jeden drugiego pożera.  Jest to miejsce, gdzie nasi praojcowie siedząc, a są tam w piekle, ich jedynym marzeniem jest abyś i ty tam wpadł. Jest to marzenie, którego nie da się opisać ludzkimi zdaniami. Dlatego Św. Paweł mówi konkretnie: Człowiek podążając ku wieczności, bo my wszyscy idziemy ku wieczności, podąża ku niej  bez wiedzy o czekających go niebezpieczeństwach. Ile dusz ludzkich w tych tygodniach otrzymuje ostrzeżenia o drugim brzegu. Co się o tym nasłuchałem w kolejce w Częstochowie? mówi jeden z kapłanów. Jakie znaki otrzymują ludzie o tamtej rzeczywistości? Przekazują to najbliższym. Nikt nie chce w to wierzyć. Podświadomym filmem, odtworzonym we śnie,  próbuje się to wyjaśniać. Nie przejmuj się, bądź spokojny. pocieszają tak zwani przyjaciele, którym się zwierzyłeś. Ta wiedza jest w Duchu Świętym, do którego człowiek powinien się ze wszystkimi sprawami zwracać. Budźcie się. Wiecie jaki będzie dramat w godzinie śmierci, kiedy goli i weseli staniecie przed majestatem Boga? Niech Duch Święty teraz da tę wiedzę, abyście poznali wszystkie czekające niebezpieczeństwa. Ta wiedza jest w Duchu Świętym, do którego się powinien we wszystkim człowiek zwracać. 
      W każdej chwili jasne złociste niebo może zamienić się w złowrogie czarne chmury i to samo dzieje się w duszy ludzkiej, na skutek niespodziewanej okoliczności. Podam przykład z 23 kwietnia br: 
Koniec Mszy Świętej. Gdy przychodzi do błogosławieństwa wiernych niebo nad Placem Zmartwychwstania staje się czarne. Zaczyna padać rzęsisty deszcz. Rozwijają się parasole  Kapłan stojąc tyłem do ludzi święci wodą święconą (od Zmartwychwstańców) tablicę parafialną wmurowaną u stóp Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego Eucharystycznego Króla Polski.

Tyle co ofiarował Go Bogu Ojcu na ołtarzu pomnikowym i w momencie, gdy się  odwraca twarzą do ludzi i mówi bardzo krótko: "teraz poświęcę prywatną tablicę pana Jerzego", zaczyna padać rzęsisty grad widoczny na zdjęciu.

Kapłan z kropidłem schodzi ostrożnie po stopniach. Gdy jest w połowie schodów ja proszę Rycerza Chrystusa Króla by zdjął cegły z tablicy wotywnej. Kapłan zatrzymuje się na przedostatnim stopniu.  W tym czasie  Rycerz podchodzi kilka kroków i zdejmuje trzy cegły. Padający grad nagle przechodzi w deszcz. Krople wody święconej mieszają się z kroplami padającego z Nieba deszczu na tablicę wotywną i stojących wokół ołtarza parafian. 

Rycerz składa cegły na Placu Zmartwychwstania, a ręce składa do modlitwy i klęka na kolanach przed moją tablicą, w miejscu gdzie 01.03.2015 roku dostąpiłem łaski cudu uzdrowienia przez Jezusa Chrystusa prawego kolana


Parafianie rozchodzą się szybko do domów, nie oglądając tyle co poświęconych tablic. Rycerz po dwóch minutach modlitwy podnosi się z kolan. Podchodzę do niego i dziękuję mu za odsłonięcie tablicy oraz zapraszam do siebie do domu. Nie, wymawia się. Tyle co wróciłem z Częstochowy i zostawiając mnie idzie do samochodu Ks. Proboszcza. Po chwili Rycerz oddala się ul Leśną w kierunku Poznania. 
      Ks Proboszcz jest już spakowany i gotowy do wyjazdu. Podchodzę do niego i dziękuję mu za poświęcenie tablicy, o co prosiłem go w Wielki Czwartek. Tłumaczy mi, że nie powinien udzielić Komunii Świętej Rycerzowi w czerwonym płaszczu, bo ma taki przepis. Protestuję na te słowa, mówiąc, że jest to tylko szeptany wewnętrzny przepis i proszę by mi go wskazał.     
       Każdemu człowiekowi choćby nie wiem kim był; heretykiem, ateistą, satanistą, masonem, islamistą, nie wiem jakim przestępcą, katolicki kapłan ma święty obowiązek udzielić Komunii Świętej, nawet gdyby przed Mszą Świętą ten sam osobnik był u niego u spowiedzi świętej i tenże sam kapłan nie udzieliłby mu rozgrzeszenia, a człowiekowi w czerwonym płaszczu z wizerunkiem Chrystusa Króla nie. Czyżby tak w praktyce Kościoła miało wyglądać połagiewnickie pokłosie Roku Miłosierdzia?
      Rozstajemy się. 
Ja oszołomiony scenerią klękam w miejscu dzisiejszego cudu, bo jakże inaczej mam nazwać to co się wydarzyło, by podziękować i przez moment adorować Żywemu Eucharystycznemu Zmartwychwstałemu Jezusowi  Chrystusowi, którego z takim drżeniem noszę w swoim sercu od rannej Ofiary Mszy Świętej. Wypełniło się księże diakonie Łukaszu to, o czym rano rozmawialiśmy. Niestety zdjęcia Księdza mówiącego kazanie o wydarzeniach dzisiejszego dnia nie wyszły.  Poza Księdzem Diakonem Łukaszem ten Rycerz Chrystusa Króla, to był jedyny człowiek, któremu powiedziałem  o jubileuszowej Mszy Świętej na Placu Zmartwychwstania.  

Nie ja do niego dzwoniłem, to on dzisiejszego niedzielnego przedpołudnia zadzwonił do mnie przepraszając, że wczoraj w Częstochowie o mojej sprawie zapomniał. Tak więc uczestnicząc w akcie poświęcenia tablicy wotywnej za pontyfikat Ojca Świętego Jana Pawła II był jedynym poza parafianami człowiekiem reprezentującym Polaków z kraju i z zagranicy.

15:29 I nastała cisza. Jasne niebo. W krótkim czasie przychodzą dwa pieruny i moi drodzy niebożebna ulewa. To samo jest w naszym życiu. W każdej chwili twoje niebo, może się zmienić w złowrogie czarne chmury i tak się dzieje z każdą duszą ludzką na skutek niespodziewanych okoliczności.  Dzieci my nie wiemy jak się zachowamy w tych niespodziewanych okolicznościach? Nikt z nas nie wie co to jest dla nas dramat śmierci, dramat spotkania z potęgą szatana. Stąd woła Św. Paweł: Powinniście się nieustannie modlić do Ducha Świętego i pozostawać w Niego wpatrzeni wewnętrznie. 

       I nastała cisza. Parafianie pierwsi nie oglądając tyle co odsłoniętych i poświęconych tablic rozeszli się do domów. Nikogo ich treść i wykonanie nie zainteresowało. Nikt nie spytał jakie kłody szatan rzucał mi pod nogi bym ostatecznie dopiął do ich realizacji i ile to wszystko kosztowało zachodu.     
       Jako ostatni Plac Zmartwychwstania opuścił Ksiądz Proboszcz. Była 15:30, no może 15:33. 

Teraz miałem kilka minut na modlitwę dziękczynną i błagalną. Na białoczerwonej fladze przykrywającej tablicę wotywną informującą o ufundowanym w 2005 roku przez mieszkańców parafii św. Józefa Oblubieńca N.M.P. w Baranowie oraz Polaków zamieszkałych w kraju i za granicą  pomniku Bożego Miłosierdzia umieściłem słowa: "Jezusowi Chrystusowi Zmartwychwstałemu Eucharystycznemu Królowi Polski z dziękczynieniem za łaskę katolickiej wiary ...
       Kto z czytających te słowa będzie mógł się dzisiaj pod nimi podpisać, a jeśli nikt, to dlaczego?
Przekaz jest jasny: "Idźcie i głoście"


Z tym głoszeniem przeciągnąłem chyba strunę.
Atak szatana był natychmiastowy. Wystarczyło mi opuścić zasięg rozmalowanych na asfalcie promieni łask Bożego Miłosierdzia i wejść na teren mojej posesji, a w kostce lewej nogi poczułem rwący ból. Od razu wiedziałem że to odwet za to, co się przez ostatnie kilkanaście minut wydarzyło.
To Bóg czyni z człowiekiem co zechce  wg własnej woli i własnych zdolności. To coś zapragnął, to coś zaplanował, to nie jest Moja droga powiedział do mnie  o 15:37 Jezus. Od przyjścia z rannej niedzielnej  Mszy Świętej, po której rozmawiałem z diakonem Łukaszem, do rozpoczęcia Mszy Świętej z okazji jubileuszu jedenastej rocznicy poświęcenia przez ks. Biskupa Zdzisława Fortuniaka Pomnika Bożego Miłosierdzia votum wdzięczności parafian za pontyfikat Ojca Świętego Jana Pawła II w dniu 23 kwietnia 2006 roku, wszystko szło zgodnie z ułożonym przeze mnie planem. Dalej ster spraw wyraźnie i jednoznacznie dla mnie przejął Bóg Ojciec. On przyzwolił na publiczne kłamstwo. On przyzwolił na taką, a nie inną ofiarę krzyżową Swego Syna Jezusa Chrystusa na kamieniu pomnikowym przykrytym biało czerwoną flagą. On sprowadził Rycerza Chrystusa Króla na Plac Zmartwychwstania. On, On ,On , nie ja, nie ty, nie oni, nie my. On Trójjedyny Bóg.        
       Niespodziewany dotkliwy ból w kostce lewej nogi wyłączył mnie do końca dnia z możliwości obsługiwania gości. Obolały i kuśtykający z opuchniętą kostką odczytałem zebranym mój ostatni wpis na blogu: "Łaski z Serca Jezusowego


podsumowany przez jedną z osób: zamiast wydziwiać lepiej byś zajął się charytatywą. Zakonu, kontemplacji ci się zachciewa, a tyle masz biednych wokół siebie. Wróć do życia. Miej odwagę do bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością. Daj sobie spokój z "Pojednaniem". 


Cóż miałem jej odpowiedzieć? Pomodlę się za ciebie w Licheniu, ofiaruję za was Komunię Świętą. 
      Obaj synowie stanęli na wysokości zadania jeden zajął się obsługą gości, drugi poratował mnie tubką altacetu. Na drugi dzień po imprezie imieninowej obudziłem się rano z posprzątaną chatą i nie bolącą nogą by przez cały dzień robić reportaż zdjęciowy z zatapiania w warstwie ścieralnej asfaltobetonu rozmalowanych na dolnej warstwie wiążącej łask płynących z Serca Jezusowego, biorących swoje źródło w każdym tabernakulum, w którym przebywa Żywy Eucharystyczny Jezus Chrystus mój Król, Król Polski, Król całego Świata i Król wszystkich narodów.   
     
   Dla wielu metalowa tabliczka którą znalazłem rano następnego dnia leżącą na  górnym podeście to wynik tego, że ją źle przykleiłem. Dla mnie był to znak, że w tym miejscu mają się znależć inne słowa
Jakie?
"W kółko Macieju takie same",  jak 20 marca powiedział do mnie Ks. Arcybiskup Metropolita Poznański Stanisław Gądecki:  "Jezusowi Chrystusowi, Zmartwychwstałemu, Eucharystycznemu, Królowi Polski z dziękczynieniem za łaskę wiary Polacy z kraju i z zagranicy z ks. prob. Andrzejem Strugarkiem"

Kiedy to się stanie
Tego nie wiem. Ale wiem jedno na początek moi współparafianie muszą się nauczyć z powrotem klękać przed Żywym, Zmartwychwstałym, Eucharystycznym Jezusem Chrystusem, a nie wyciągać ręce, bo ja tak chcę, bo ja tak mogę. Ale On pokorny Baranek z taką twoją czcią nie pragnie być przyjmowany.       
 
      

Brak komentarzy: