sobota, 27 maja 2017

Mowa pogrzebowa


      Drodzy uczestnicy mego pogrzebu.
Wielebni Księża, Drogie mi Dzieci, Wnuki (prawnuki),  Rodzino, Przyjaciele, Znajomi, Sąsiedzi i Wszyscy  uczestnicy mego pogrzebu.
     Pewno się dzisiaj nie zdarza by ktoś, żyjąc w otaczającym go  świecie, będąc przy zdrowych zmysłach, planował na kilkanaście lat przed swoją śmiercią swój pogrzeb i pisał nań mowę pogrzebową. 
     A wszystko zaczęło się od niespodziewanej, tragicznej, samobójczej śmierci mego najmłodszego syna Łukasza, wokół którego grobu stoicie. Cóż Wam Kochani mogę dzisiaj powiedzieć stojąc po drugiej stronie brzegu. Od dzieciństwa najmłodszego syna wiedziałem, że Duch Święty przygotował dla niego sakramentalną drogę kapłaństwa. Nie mówiliśmy z Ewą o tym wybraństwie ani jemu, ani innym ludziom.  Miał to być wyłącznie jego wolny wybór, a nie scedowana ma niego łaska powołania mamy lub taty. 
      Czy wobec tego staliśmy obok z założonymi rękoma? Uważam, że nie, ale widocznie dla Boga nasza małżeńska wiara, nasza codzienna modlitwa o laskę odczytania kapłańskiego powołania syna była niewystarczająca.  
       Piszę te słowa w dniu kiedy Ks. Tymoteusz najstarszy syn Pani Premier Beaty Szydło otrzymał święcenia kapłańskie. 
      Duch świata, duch czasu nie próżnował, zrobił wszystko, aby 18 latka porwać z domu rodzicielskiego i rzucić na pożarcie medialnego świata. Po dwóch latach pełnej wolności   wyrzucony na bruk przez kochankę wrócił do domu wrak człowieka. 
       Dobry, Wszechmocny, Miłosierny Bóg odebrał mu w końcu rozum, ale nie wolną wolę, by jeszcze większych głupot i zła nie narobił na tym widzialnym świecie, dopuszczając by targnął się na swoje młode życie. Był to dla nas, rodziców Łukasza, nie tylko czas żałoby ale i głębokiej refleksji. Dla mnie także czas na przygotowanie indywidualnego projektu nagrobka dla trzech osób. Doczesne szczątki marnotrawnego syna znalazły się po dwunastu latach z prawej strony jego jego matki Ewy. 
      Nic jednak nie było za darmo. Życie za życie. Po trzech latach od śmierci Łukasza, po trzech miesiącach od odejścia do Boga świętego Papieża Jana Pawła II, w  trakcie budowy przed naszym domem Pomnika Bożego Miłosierdzia, jako wotum wdzięczności parafian za pontyfikat rodaka, na śmiertelną chorobę, glejaka mózgu, zapada Ewa. Ofiarowane za wieczne zbawienie syna życie jego Matki, a mojej żony, zostaje za przyczyną św. Jana Pawła II kolejny raz cudownie zachowane. Kolejne dwie wznowy złośliwego raka po 3 latach i po 8 latach od pierwszej operacji są odbierane przez żonę do końca jej dni jako łaska dana od Boga na przebłaganie za grzechy nasze, Łukasza i całego świata. 
     17 stycznia 2014 roku duch żony opuszcza jej ziemskie ciało, które po katolickim pogrzebie,  z  Pogrzebową Mszą Świętą z trumną w parafialnym kościele, spoczęło obok syna. W przygotowanym grobie po lewej stronie Ireny - Ewy pozostało jeszcze trzecie wolne miejsce na moją trumnę nad którą Kochani stoicie.  
cd nastąpi  
      Jak wiecie po śmierci Ireny - Ewy sprawą zasadniczą stało się dla mnie zmartwychwstanie ciał do życia wiecznego. Materialny wyraz znalazło to pod koniec 2015 roku, kiedy to bezimienny skwer na którym stanął pomnik Bożego Miłosierdzia otrzymał na mój wniosek nazwę Plac Zmartwychwstania, a w księgę wieczystą i w dowód osobisty wpisano mi adres Plac Zmartwychwstania 1.
       Dzisiaj, z perspektywy trumny muszę Wam Kochani powiedzieć że radosne Zmartwychwstanie do życia wiecznego w Niebie jest dla tych, którzy żyli życiem sakramentalnym i którzy umarli w Chrystusie. W przeciwnym przypadku karmieni  w swej masie na okrągło tylko naukami o tolerancji, o równości różnych religii, o równości różnych kościołów skazani jesteśmy na zmartwychwstanie tyle, że do śmierci
       Wiedzcie to kłamstwo, że Niebo jest dla wszystkich. Potencjalnie każdy może się zbawić, ale musi tego szczerze pragnąć, a jak za życia  pluje na wieczne zbawienie to zmartwychwstanie do śmierci, a nie do Nieba, a nie do wiecznej szczęśliwości z Bogiem.
       Wyrażenie "do śmierci"  oznacza że człowiek zostanie po wieczne czasy w Piekle, gdzie tylko śmierć będzie miała swoją władzę, którą obejmie wszystkich, którzy za życia wyrzekli się Ducha Ożywiciela. Szermując Bożym Miłosierdziem oszukano miliony wiernych w Kościele Katolickim, że Piekła nie ma. Jaki jest dramat tych dusz? - które w godzinie śmierci stają przed rzeczywistością Boga i Go przeklinają. 

        Przez ducha świata, ducha czasu wszystko zostało perfekcyjnie przygotowane, żebyśmy tylko poszli do Piekła. Eutanazja, później chłodnie, żebyśmy tylko nie byli w domu. Jaki to był ból dla mnie, gdy musiałem oddać do chłodni ciało Ewy. Dobrze, że zapewniono mi możliwość modlitwy na życzenie przy jej trumnie. A chowanie na cmentarzach komunalnych? Macie 20 min na Mszę Świętą i poszli, i poszli, i następny, i koparka, i po kolei wszystko wyrżnięte
     Co za łaska od Boga, jak wielkie przeżycie duchowe, że mogłem osobiście częściowo kopać ręcznie grób dla Ewy. Przed oczyma mam Bilczew pogrzeb mego dziadka Stanisława, jest 1959 rok: otwarta trumna cały czas w domu z modlącą się przy zwłokach rodziną, sąsiadami. I na trzeci dzień pogrzeb, procesja - kondukt pogrzebowy w którym uczestniczy cała wieś, 2 km do kościoła. Ulubione konie dziadka ciągną czarny parafialny karawan, a  ja najstarszy wnuk 17 latek siedzę na koźle i wiozę dziadka do kościoła. Kondukt idzie za karawanem pieszo, wszyscy od małych dzieci po starców odmawiają w czasie drogi różaniec. 
      Chowają nas dzisiaj, tak jak psy się chowa. My żałobnicy jesteśmy szczęśliwi, że szybko i po kłopocie, a ty tam wyjesz, przeklinasz dzień swego narodzenia, przeklinasz Boga i wszystkich, których spotkałeś w życiu. Twoim jedynym marzeniem jest, żeby twoi przyjaciele, najbliżsi przyszli do ciebie do Piekła. Robisz wszystko, aby tam przyszli. 
      No chyba, że otrzymasz taką łaskę jak ten ewangeliczny bogacz, że uzyskasz komunikację i będziesz interweniował: Panie poślij do moich Mojżesza, poślij im Natanka, niech ich upomni. Robisz to interesownie bo jak twoi bracia, twoi przyjaciele, twoi współpracownicy, sąsiedzi z ulicy, przyjdą do Piekła, to ty będziesz coraz niżej wpadał w jego czeluść, bo ty masz na sumieniu setki ludzi, którym głupoty gadałeś, że piekła nie ma. 
         Śmierć w Piekle obejmie nie tylko ciała, ale i dusze uśmiercając je bez końca. Jedno wielkie miejsce cierpienia, nienawiści, przeklinania i uśmiercania bez końca, i wciąż, i na nowo. Jakie to straszne miejsce kaźni.  

      Jednak Życie się objawiło :"przyszło do swoich a swoi Go nie przyjęli", uznali ciemność za Światło. Ja jestem Panem Życia i Śmierci mówi Duch Święty w Bogu Ojcu i Jego Synu.

       A my się zachowujemy tak, jak byśmy mieli żyć wiecznie. Na nic nie mamy czasu, a jeśli idzie o Boga, to z tym czasem u nas wręcz dramatycznie. Co ten ksiądz od nas wymaga, do czego znowu nas wzywa? Co ten Jerzy wypisuje do czego nas namawia.  Namawiam was do Nieba : "RATUJCIE  DUSZE SWOJE" - taki kolejny baner umieszczę na domu. Król bowiem nadchodzi
       Pielęgnuj Ducha Ożywiciela w swoim sercu, ożywiaj Go co dnia i uświęcaj się w Nim, aż do zupełnego odrodzenia do życia wiecznego. Pamiętaj, że cudem dla wskrzeszenia zmarłych jest Sakrament Pokuty - Sakrament POJEDNANIA, bo w Nim jest pole działania Ducha Świętego Ożywiciela. Tu, na ziemi w sakramencie POJEDNANIA Duch Święty odżywia umarłe dusze


       Mimo, że nie widzisz dusz nie sądź, że otaczający cię ludzie są tak samo żywi jak ty, bo to nieprawda.
       Bóg daje niekiedy niektórym pozostającym przy życiu świętym łaskę czucia smrodu rozkładających się dusz ludzkich. Stan jest przerażający. Dzisiaj Kościół powinien bić z tego powodu na alarm wołając: czuję fetor ich rozkładających się dusz, kiedy wspólnie spożywacie posiłki. W historiach życia Świętych są przypadki, że otrzymali dar czucia grzechów innych osób, bo każdy grzech ma swój smród, śmierdzi inaczej, i taki Święty wiedział czym on grzeszy i wymieniał mu grzechy po kolei. Każdy grzech śmierdzi inaczej.
Gdybyś mógł ujrzeć te dusze nie mógł byś dalej żyć, bowiem świat jest dzisiaj tak otumaniony, że nie ma miejsca gdzieby nie wdarł się ten odór, ten smród umarłych już dusz. 
       Wystarczy jak te makijaże pościągacie, lub cię ktoś zobaczy w lustrze, jak się pacykujesz, przyglądnijcie się jak my się okłamujemy wychodząc na ulicę. Oj, gdybyś mógł ujrzeć dusze nie mógł byś dalej żyć.
        Wiecie jak musimy być zgnici, skoro Papież Jan Paweł II nazwał naszą cywilizację, cywilizacją śmierci? A my dalej uważamy, że to wszystko jest nieprawda. I cały czas mamy w zanadrzu szumne medlialne zestawy słów.
       Jak bym wam powiedział że jesteście jak te zgniłki ziemniaczane to bym was pochwalił. Do końca życia pamiętać będę ten smród, jaki panował w koszarowej  piwnicy magazynu wojskowego w Kożuchowie gdzie na dwumetrowej wysokości hałdach w lipcu 1963 roku  leżały rozkładające się  resztki porośniętych i gnijących  ziemniaków z ubiegłorocznych zbiorów, które przyszło mi przez całą nieomal dobę przebierać, by z pozostałą siódemką kolegów z drużyny wybrać i obrać łupin z tej kupy gnoju jeden kocioł  ziemniaków na obiad dla całej kompanii studenckiej co było warunkiem opuszczenia tejże piwnicy.  
       Takie gnicie i smród jest  w naszych sercach pośród niewielu jako takich pozostających w tej masie jeszcze przy życiu. Krawaty, muchy, zadbane wyprasowane koszule. Jak taki przejdzie, to kobiety za nim, nieomal mu w ramiona padają. A to kupa gnoju chodzi po ulicy. Wzywają specjalistów do turni, jeżdżą na Madagaskar, chodzą, szukają, znajdują tam rośliny, znowu mamy coś nowego, korzenie życia, korzenie urody cera bez zmarszczek. A my się wytatuujemy, wytapetujemy się, wypachnimy się i wydaje się nam, że jesteśmy pępkami świata. Nie powiem ci kim jesteś, bo bym musiał użyć terminu żeńskiego. Chyba, żeby stanął tu ks. Tischner, to by ci delikatnie powiedział, tak jak nam powiedział na Turbaczu w sylwestra 1964/65 roku:  grzeszysz - śmierdzisz łajnem.
       Ty widzisz to, co dostępne jest twoim zmysłom, widzisz tak zwanych pięknych, szczęśliwych ludzi, Ja widzę zgniliznę,  nieszczęście i rozpacz pod cienką maską świata, taką, jaką widziałem w oczach Łukasza na tydzień przed samobójczą śmiercią chłopaka. Nic nie może się ukryć przed Moim spojrzeniem mówi Duch Święty, które jest wewnątrz i nie zatrzymuje się na obrazie Malczewskiego "Zmartwychwstanie"  nie zatrzymuje się tak jak ja, nawet na 1 sekundę nie zatrzymuje się tak jak ja nawet na 1 sekundę na włosach,  pięknej kobiety. 
       Nas nauczono: "jak cię widzą, tak cię piszą" . Pragnę ci pokazać świat moimi oczami, aby wzbudzić w tobie litość i troskę o dusze. Zapamiętajcie to określenie DUCH  OŻYWICIEL. Duch Ożywiciel tak mnie 5 lat temu natchnął, że polecił mi przepisać do bloga "Modlitwę przy zwłokach zmarłego" http://pojednanie2.blogspot.com/2012/10/modlitwa-przy-zwokach-zmarego.html , z której pomocy skorzystało na dzień dzisiejszy 2662 osoby. To zdecydowany rekord nad drugim wpisem "Boże mów do mnie Jerzy"  http://pojednanie2.blogspot.com/2011/11/boze-mow-do-mnie-jerzy.html który przeczytało 1632 osoby 
no i trzeci wpis: "Miłość ukrzyżowana" http://pojednanie2.blogspot.com/2014/04/miosc-ukrzyzowana.html 1033 wejścia
Te trzy wpisy określają od lat linię programową, mismego bloga.
      Czyli proroctwo Ezechiela spełnia się w naszych czasach: widziałem dolinę pełną szkieletów piszczeli i czaszek. Jakie macie zadanie? Uruchomić moc Ducha, którą widział Ezechiel pobudzić tę dolinę śmierci, te piszczele do życia.  I zawiało silnym wiatrem i kości jak puzzle zaczęły się składać. Duch Pana okrył je ciałem.  

Bo ci wszyscy pięknie wypacykowani, o  rewelacyjnie utrzymanych włosach, w nieskazitelnych markowych ubraniach, w najlepszych perfumach, to wszystko jest tylko życie w oczach tego świata. Dziennikarze fascynują się nimi: jaka kreacja, jaka moda, określając białą wachlarzową wielowarstwową stojącą górną warstwą prostopadle do kibici sukienkę mamy dziecka pierwszokomunijnego kończącą się na wysokości kroku mianem odważna kreacja. To struś, a nie matka dziecka pierwszokomunijnego, jedna brzydota, co najwyżej napiszą odważna kreacja. Ja widzę ich martwych. Tę łaskę Ducha Ożywiciela pokazując, że możesz i ty stać się siłą ożywczą dla tej zgniłej cywilizacji śmierci. 

       Pewnego dnia wszyscy zobaczą wszystko Moimi oczyma mówi Duch Święty Ożywiciel. Jak to zobaczymy siebie oczyma Ducha Świętego? Będzie to spojrzenie w lustro, popatrzysz i zobaczysz kim jesteś. To jest wstrząsający moment dla Dusz w Godzinie Śmierci. Spotkanie się w lustrze przed samym sobą. Będziesz wrzeszczał, że to nieprawda, a jak to sobie uświadomisz będziesz przeklinał Boga i zwalisz na Niego winę, bo cały czas przeklinałeś całe życie nie żyłeś Nim, więc tak się wtedy zachowasz jak szczekałeś wcześniej

A struś? Struś nie schowa owy w piasek, będzie spoglądał w lustro i po wieczne czasy powtarzał sobie jestem piękna, jestem sexowna i po wieczne czasy współżył na okrągło i bez przerwy przed lustrem ze wszystkimi diabłami doznając diabelskich rozkoszy przeklinając Bożą  Miłość.

W Wy? 

Świętymi Bądźcie!

Amen! 
  
Wasz tato, dziadek, przyjaciel, kolega, sąsiad i znajomy ...
Pisałem od soboty 27 maja do środy 31 maja 2017 roku.