środa, 24 maja 2017

Debata nad wrzodem

Gdy w komputerze napisałem zdanie: To ostatnie wołanie konającego SERCA, te ostatnie łzy gasnących oczu JEZUSA i miałem napisać słowa: zaprawdę musiały mieć siłę i moc niepokonaną.
dzisiaj, to jest we środę 24 maja, kilka minut po 11:00 dzwoni od furtki pan Bartosz M. Schodzę do drzwi  frontowych by go wpuścić do domu i widzę jak na parkingu na przeciw furtki na Placu Zmartwychwstania staje samochód z Inspektorem Nadzoru i Pracownikiem Gminy. Przyjechali by sprawdzić dzisiejsze ranne  podniesienie o 1,5 cm zaniżonej kratki ściekowej w prawym narożu placu. To już trzecia regulacja tejże kratki ściekowej, graniczącej z przepustem z przewodem z wodą i kablem nn zasilającym Pomnik z mojej posesji. Rano przyjechało samochodem Generalnego Wykonawcy dwóch pracowników z przewoźną spawarką i agregatem prądotwórczym i nadspawali wewnątrz studzienki metalowy wspornik na którym oparto kratkę ściekową (zdjęcia z tej operacji nie zdążyłem zrobić).
       Pan Bartosz od ręki załatwia ze mną sprawę.
       Samochód Inspektora Nadzoru stanął idealnie nad miejscem gdzie na Placu Zmartwychwstania tworzy się kałuża. Opisałem sprawę kałuży na blogu i jak dotychczas sprawa jest nie załatwiona.  
      Załatwiam pana Bartosza, swoim dzwonkiem zaskoczył mnie i byłem w krótkich spodniach. Przebieram się w długie spodnie i podbiegam do Inspektora Nadzoru sygnalizując mu nie załatwioną do dzisiaj sprawę kałuży Nie stanąłem złośliwie nad dziurą tłumaczy mi się podjeżdżając 3 metry do przodu, na miejsce, na którym parkował pan Bartosz, który tyle co zdążył odjechać. Inspektor wysłuchał mnie, obejrzał miejsce, zaproponował połowiczne rozwiązanie poprzez nacięcie bruzdy odprowadzającej wodę z najniższego miejsca na placu do ścieku przykrawężnikowego, na co się nie zgodziłem odpowiadając mu delikatnie: to już lepiej niech tak zostanie jak jest. Po czym Pan Inspektor zrobił zdjęcie tego miejsca i powiedział: Będę się starał coś załatwić! 
      Ja wiem, że jest to praca na cały dzień dla dwóch ludzi. Wyjąć i opuścić trzeba ręcznie trzy zawyżone krawężniki co wiąże się z rozbiórką z jednej strony ścieku, a z drugiej strony nawierzchni z kostki na powierzchni około 1 metra kwadratowego. Rzecz w tym, że konkretne kostki muszą trafić po przełożeniu i odpowiednim wyprofilowaniu (obniżeniu)  w to samo miejsce z którego zostały wyjęte. To dla brukarza "zegarmistrzowska robota"

Czy uda się ten jeden, jedyny wrzód na całej powierzchni placu zaleczyć? 
Zobaczymy.
Jezu Ufam Tobie. 

Aha, byłbym zapomniał!  Po kilku dniach suszy od rana pada delikatny deszczyk i spłukuje żółte pyłki z nawierzchni placu w miejsce kałuży


Wody jest na tyle mało, że przez szczeliny między kostkami przefiltrowuje do 2 cm podsypki piaskowej i po podbudowie betonowej sączy się w kierunku krawężnika,

a pyłki osadzają się na górnych kostkach odwzorowując zasięg kałuży i kilku - kilkunasto milimetrową groblę przy krawężniku, którą należy obniżyć, a jest to tylko możliwe przez obniżenie trzech krawężników od zera do 2,5 cm (środkowego)  w dół.    

Brak komentarzy: