poniedziałek, 8 maja 2017

Dzień 6 Rana Serca, źródo łaski i miłosierdzia pkt. 2

"Jeden z żołnierzy włócznią otworzył bok Jego" (J 19, 34) 

      Rozważyliśmy już ranę zewnętrzną SERCA JEZUSOWEGO. Skoro żelazo włóczni otworzyło na wieczne czasy Chrystusowy bok spójrzmy przez otwór na niewidzialną nam ranę miłości duszy Najświętszego Ciała . Zdjęcia pochodzą z dzisiejszej Ofiary Mszy Świętej odpustowej ku czci św. Stanisława w kościele filialnym w Chybach. (mój dopisek)

Punkt 2. Rana wewnętrzna Najświętszego Serca.
Rana daleko  głębsza, bo SERCE  JEZUSOWE zaznało wszelkich boleści i goryczy: "Serce, które zna gorzkość duszy swojej". (Przyp 14,10). Jezus cierpiał zawsze i od wszystkich. Lecz ponieważ mówimy szczególniej do dusz pobożnych, pragnących pocieszyć Pana swego , wspomnimy tu tylko o ranach, jakie On odniósł od tych, którzy najbardziej  miłować Go byli powinni. 

   Trzema wielkimi boleściami zranili to SERCE ci, co Go miłowali: "Ucieczka uczniów, Zaprzanie Piotra, Zdrada Judasza".

1. SERCE Zbawiciela naszego nader dotkliwie uczuło    opuszczenie uczniów, na których przyjaźń miał prawo liczyć: w ciężkiej chwili konania w Ogrójcu, przychodzi do nich szukając pociechy, a nie otrzymuje i jednego słowa. Żali się Jezus przez Proroka Swego na to opuszczenie: "Czekałem ,który się społem smucił, a nie było; i który pocieszył , a nie znalazłem". (Ps 68, 21). 
 
 
 2. Piotr, przedniejszy Apostoł i przyjaciel zapiera się Go - zapiera po trzykroć, i to na głos służebnicy! "Nie znam tego człowieka". Na te słowa niewiernego ucznia, jęknęło SERCE Pana naszego ciężką boleścią, która się odbiła w onem żałosnem spojrzeniu, co Piotra od razu upamętało.


3. Ale cóż powiedzieć o strasznej zbrodni Judasza? ucznia i towarzysza Boskiego Mistrza, którego zdradę zdaleka przewidując Pan nasz miłosierny, starał się z całą miłością SERCA Swego , odwrócić go od własnej zguby, litując się nad duszą tego nędznika. I nawet w chwili kiedy ten chytrem pocałowaniem zdrady dokonywał. SERCE to najsłodsze przyjacielem go zowie: "Przyjacielu po coś przyszedł?" ... Ileż boleści, ileż łez w tem zapytaniu: "Serce, które znało gorzkość duszy swojej". 
      Pytam teraz, czy i dzisiaj SERCE Pana naszego, podobnie zranionem nie bywa, i to przez tych, co Go najbardziej miłować mają?

     Zapomniany, opuszczony na ołtarzach, gdzie w Sakramencie najwyższej miłości dzień i noc przebywa, Pan JEZUS od samych tylko Aniołów cześć odbiera: a przecież On nie dla Aniołów, lecz dla nas nędzarzy na ziemi zamieszkał. Nieraz kiedy wchodzimy do kościoła, Pan Jezus zwraca się ku nam, jak ku przyjaciołom swoim, jak się zwrócił ku trzem uczniom w Ogrodzie oliwnym; ale my mamy serca ospałe i nie możemy się zdobyć dla Niego na słowo pociechy: "Czekałem, a nie było, ktoby pocieszył".

    A małoż takich co się Go z Piotrem zapierają? Nieszczęsne niewolniki względu ludzkiego, zawsze gotowi zaprzeć się Boga, Kościoła i Wiary. Napróżno JEZUS spogląda na nich ze łzami - wzgląd ludzki przeważa.
     Nakoniec nie brakuje i Judaszów, tem srożej raniących to SERCE najsłodsze, im bliżej i poufniej obcować z Panem dane im  było. 
      Tę przeto tajemną ranę rozpamiętywając  z miłością, starajmy się pocieszyć miłego Pana naszego żarliwą modlitwą, odwiedzeniem Najświętszego Sakramentu, a przede wszystkiem  pobożną Komunią Świętą, w ciągu tego błogosławionego miesiąca.

      SERCE JEZUSA gorejące miłością dla mnie, rozpal serce moje miłością Twoją!
      

Brak komentarzy: