czwartek, 11 maja 2017

Dzień 8 Płomień Serca Jezusowego, pierwsze godło Jego Miłości.

"Przyszedłem ogień miotać na ziemię: a czegóż chcę, jeno aby był zapalon?" (Ł 12, 49).

Przypatrując się wyobrażeniu Najświętszego SERCA JEZUSOWEGO, uderza nas przedewszystkim ów płomień, co je otacza i pali; widać że SERCE objąć nie może tego ognia, który się przez ranę dobywa, wijąc się około krzyża i cierni, bez zajęcia ich wszakże. Ogień ten święty, pożerający SERCE JEZUSOWE, to miłość i żarliwość. SERCE Najświętsze goreje i cierpi tak, że można tu, choć w innem wcale znaczeniu, zastosować słowa Ewangelicznego bogacza: "Cierpię męki w tem płomieniu" (Ł 16, 24). Nie ma Ono innego pragnienia, prócz zajęcia owym pożarem miłości świata całego i pozyskania serc naszych. "Przyszedłem ogień miotać na ziemię, a czegoż chcę, jeno, aby był zapalon?"
    Miłość, to cel nabożeństwa do Najświętszego SERCA. Pan Jezus sam to objawił świętej Małgorzacie Mari, skarżąc się  przed wierną Oblubienicą Swoją na niewdzięczność ludzką; użala się, że nie jest kochany, żąda miłości i chce, żeby Go wszystkim poznać dano. Jest to jakoby nowe ogłoszenie i ostatnie rozwinięcie głównego przykazania: "Będziesz miłował ".Chlubne zaiste dla nas prawo, ale o jakże upokarzające zarazem, bo jeżeli Bóg dając nam to święte przykazanie, dowiódł jak bardzo dba o miłość serc naszych , to z drugiej strony okazuje, jak mało liczy na naszą wdzięczność i stateczność.

1. Zaczniemy teraz od krótkiego wykładu Zakonu miłości , a potem zapytamy serca własnego czy miłujemy prawdziwie tego Pana , który "pierwszy umiłował nas".(1 J 9,10).
     Wszystko się zawiera w tym akcie miłości ... Kocham Cię Boże mój z całego serca. Tu masz przedmiot swej miłości , jest nim sam Bóg Jego nieskończone doskonałości są pobudką dla miłości twojej, a w tych wyrazach; z całego serca twego, i ze wszystkich sił twoich, masz miarę dla twojej miłości ku Bogu, bo jak mówi św. Bernard: "Miarą miłowania Boga , jest miłować Go bez miary".  
     Otóż ze wszystkich aktów religii, miłość jast aktem najwyższym, najpotrzebniejszym, najistotniejszym. Bez tej miłości niczem jesteśmy, wszystko za nic. Kiedy tymczasem jeden , jedyny akt doskonałej miłości, może usprawiedliwić przed Bogiem duszę najbardziej występną, bo Pan miłuje tych, co Go miłują. Miłość nietylko oczyszcza serca, ale je ubogaca; miłość przekształca wierną duszę, jednocząc ją doskonale z jej Bogiem. Wiadomo, że miłość prawdziwa ma własność przekształcać człowieka w przedmiot kochania. Św. Augustyn mówi ; "Ziemię kochasz? ziemią jesteś. Boga kochasz? Bogiem jesteś ". 
     Ale któż wypowie , jaką rozkoszą miłość Boża serce przepełnić zdoła? By to zrozumieć trzeba by samemu tym ogniem płonąć. Zapytaj onych dusz ognistych, którym dość było jednej iskierki z SERCA JEZUSOWEGO wypadłej, aby je strawić w płomieniach niewysłowionych rozkoszy i boleści. Kochać i cierpieć to było ich życie, ich szczęście, ich męczeństwo. Tak św. Teresa, tak św. Magdalena de Pazis, tak św. Franciszek Ksawery, św Stanisław Kostka i tylu innych, a nade wszystko nasza św. Małgorzata. Jakie tam łzy w najwyższem zachwyceniu; jaka radość w cierpieniach; jakie krzyże w płomieniach jakie życie w śmierci! Było to niebo na ziemi; to proste wyrażenie może jedynie oddać całą prawdę tej pozornej sprzeczności. 
      A teraz, gdybyśmy chcieli dla rozżarzenia tego ognia w sercach , przypomnieć niektóre pobudki miłości Bożej, nie skończylibyśmy nigdy , bo ich postawą nieskończone doskonałości Boga naszego i niezliczone dobrodziejstwa, jakimi nas obsypał. 
      O Jezu mój Jezu! woła św. Bernard któżem ja jest , żeś mię tak ukochał ? Coś uczynił?...Krzyż Twój odpowiada żeś umarł za mnie... czemu Panie, czemu rozkazujesz kochać Siebie?... Miłość Jezusa, mówi dalej, pełna jest rozkoszy i wdzięku ... nie dręczy serca, lecz je weselem napełnia, nie osłabia go, ale umacnia: uczy je gardzić rzeczami ziemskimi,a Niebieskich szukać".

2. A teraz bracie najmilszy, ktokolwiek jesteś, gdyby cię Pan JEZUS zapytał jak Piotra: "Miłujesz mnie?" Zbadaj dobrze serce swoje i sam się osądź.
      Kiedy kogo miłujemy, unikamy starannie wszystkiego , coby mogło zasmucić lub zranić  serce tej osoby: chwytamy skwapliwie każdą sposobność przysłużenia się jej i dogodzenia we wszystkiem. Radzi z nią przebywamy i zawsześmy gotowi poświęcić się i cierpieć dla przyjaciela. Owoż dlaczego Jezus Chrystus, umiłowawszy tak bardzo człowieka, zstąpił z niebios i chciał umrzeć na krzyżu... aż "do końca je umiłował." (J 13, 1).
      A tyjak Go miłujesz? Jestże to kochać Pana JEZUSA, kiedy się bez wahania i z łatwością odważamy na grzech śmiertelny, co Go do krzyża przybił? Możemyż powiedzieć, że Go kochamy, kiedy często powtarzane grzechy  powszednie, żalu w nas nie obudzają, i nic nas to nie boli, że cierniem SERCE Pana naszego rozdzieramy? Powiemyż, że Go miłujemy kiedy sobie  w domu Bożym  przykrzymy, czując nudę i niesmak w obecności miłego Jezusa,którego tak nie radzi odwiedzamy? A cóż powiemy o tych duszach , co się nie boją  zasmucać Serca Zbawiciela swego, stawiając ciągły opór wezwaniom Jego łaski , co Mu odmawiają by najlżejszej ofiary, co od wszelkiego cierpienia uciekają? W SERCU  JEZUSOWYM utkwiony krzyż, a my się krzyżem brzydzimy; w około Serca Najświętszego wiją się ciernie, a my najmniejszegoukłócia się boimy. Jestże kochanie? Nie, zaprawdę ... W sercu takiem nie ma krzyża, ani cierni, niema też i płomieni; takie serca niepodobne do JEZUSOWEGO. Miłość nie jest kochana! Niech nam to będzie zachętą do nagradzania Zbawicielowi, ile w nas jest oziębłości i niewdzięczności dusz tylu, boć na to właśnie dał nam Pan Jezus swe SERCE Najświętsze. Wpatrujmy się w Nie, przysłuchując się z miłością tym słowom słodkości pełnym: "Oto Serce, co tak  bardzo ukochało ludzi". 

Brak komentarzy: