czwartek, 18 maja 2017

Dzień 9 Promień Serca Jezusowego Drugie Godło Żarliwości

Po tygodniowej przerwie wracam do przepisywania do bloga  "Książeczki do nabożeństwa o Najsłodszem Sercu Jezusowem" mojej babci z 1883 roku, wydanej w Krakowie staraniem Sióstr Wizytek z imprimatur  Albinus Eppus z 27.06.1882. Książka zawiera 33 uwagi na miesiąc czerwiec. Dzisiaj mamy czwartek 18 maj, a jestem przy 9 dniu rozważań. Nieznany Kaznodzieja swojej nauce dał tytuł "Płomień Serca Jezusowego" i podtytuł: "Drugie Godło Żarliwości". 

Nie potrafię rozszyfrować podtytułu. W ostatnim tygodniu chyba ze trzy razy przeczytałem to rozważanie i nic. Żadnych skojarzeń, żadnego światła. Dzisiejsze ranne pacierze rozszerzyłem o żarliwą modlitwę do Ducha Świętego. Przepisując tekst sięgnąłem do wpisu sprzed tygodnia, do jego podtytułu: "Pierwsze godło Jego Miłości".  Tu chodzi o palącą miłość Boga do człowieka, Stwórcy do stworzenia, które Bóg wyposażył w wolną wolę, najwyższe godło Jego Miłości. 

Jedyną rozumną odpowiedzią człowieka na Bożą Miłość jest drugie najwyższe godło, jakie wolny człowiek może wykrzesać z siebie, godło żarliwości w zabieganiu o wieczne zbawienie dusz ludzkich. 
      A teraz sięgnę do mego wpisu jaki dokonałem przed trzema tygodniami w nocy z czwartku na piątek, z 27 na 28 kwietnia noszącego tytuł:  Uratuj mi tego człowieka . We wpisie tym poza jednym rozpoczynającym wpis zdaniem: "Najświętsze Serce Jezusa uratuj mi tego człowieka", nie ma nic więcej na ten temat. 

Bo też nic więcej nie mogłem napisać na tydzień przed telefonem Pani Wandy, w którym poinformowała mnie o ogłoszeniach z 3 maja dot. dekretu z 29.04. W tym jednym zdaniu na blogu zawiera się "Drugie Godło Żarliwości", w którym podkreślenia i pogrubienia pochodzą ode mnie, podobnie jak zdjęcia sprzed kilku dni. A teraz już Dzień 9 "Płomień Serca Jezusowego Drugie Godło Żarliwości".  

"Żarliwość domu Twego pożera mnie". (Ps 68,10).
 
Płomień obejmujący Serce Jezusowe nietylko wyobraża miłość Jego ku nam, ale także żarliwość o chwałę Boga Ojca i o zbawienie nasze. Zaiste, żarliwość jest najczystszym płomieniem tego ogniska miłości, co raz duszę ogarnąwszy potrzebuje gwałtem na zewnątrz wybuchnąć i wszystko wkoło siebie żarem obejmuje. Gdyby w tej chwili jedna iskierka z SERCA JEZUSOWEGO wpadła w serce twoje wnet by ono rozgorzało nieugaszoną żądzą rozniecenia tego ognia we wszystkich duszach.

Jest to w porządku nadprzyrodzonym prawo niezmienne, że każdy nowo- nawrócony staje się natychmiast apostołem. Chciałby on każdemu szczęścia swego udzielić, radby we wszystkich sercach rozniecić ten ogień, co Jego samego pali i tu dzieje się podobnie jak z ogniem naturalnym.  Rzuca on się najprzód na to, co mu najbliższe, choć nie zawsze w jednej mierze według tego jak trafi na kamień lub na drzewo...I tak nieraz w jednejże rodzinie będą jedne serca długo oporne wszelkim zabiegom najgorliwszego apostolstwa, a drugie łatwo dadzą się objąć tym świętym ogniem. 

1.Bóg miłuje dusze, które na obraz i podobieństwo swoje stworzył. Chrystus kocha dusze, które Krwią swoją odkupił. Zbawiać dusze, to największe pragnienie Boga Wszechmogącego, to praca nieustanna trzech Osób Trójcy przenajświętszej... Ktokolwiek zaś czy to modlitwą, czy nauczaniem, przykładem lub ofiarą przyczyni się do zbawienia jakiej duszy, bierze udział w tej cudownej pracy, i dopomaga niejako Bogu swemu. A cóż nad to milszego Jemu, cóż nam samym pożyteczniejszego być może? "Ze wszystkich dzieł świętych, mówi jeden Doktór Kościoła, najświętszem jest: współpracować z Bogiem nad zbawieniem dusz".
    To też nielada zapłata czeka nieomylnie, już nie mówię mężów apostolskich, co tysiącami dusze Bogu pozyskują, nie mówię kapłanów, co im na drodze zbawienia przewodniczą, ale każdego wiernego, ktokolwiek on jest, któremu by się udało grzesznika z błędnej drogi sprowadzić, bo napisano: "zbawi duszę". Czy jedną tylko? słuchaj dalej: który by uczynił, że się nawróci grzesznik od błędnej drogi jego, zbawi duszę jego od śmierci, i zakryje mnóstwo grzechów". (Jk 5, 20). Zbawia więc duszę brata, a swojej przez to wieczną nagrodę gotuje.
      Pracuj przeto gorliwie nad zbawieniem bliźnich twoich, a jakkolwiek sam nędzny i grzeszny, staraj się przecie dopomagać drugim do powstania, a nie zginie dusza twoja, bo ją Bóg, choć oszpeconą ukocha, w nagrodę jej żarliwości. Wszak strzelec, mówi Wielebny O. Łęczycki, głaszcze i pieści psa, choć on cały uszargany w błocie, kiedy u nóg pana swego złoży sztukę zwierzyny, którą ułowił. Byli święci których duszołowcami  nazywano; bywali i grzesznicy, co na takie miano zasłużyli. Ktokolwiek zatem jesteś staraj się sprawić radość SERCU  JEZUSOWEMU  i  Aniołom Jego, łowiąc dusze dla Nieba.

2. Teraz zobaczmy czy też w sercu naszem tleje jaka istierka tego ognia świętego, który Pan Jezus przyszedł miotać na ziemię . Pyta on się ciebie raz jeszcze: "Miłujesz mię" - a jeśli ci się zdaje , że możesz z Piotrem odpowiadać: "Panie Ty wiesz, że Cię miłuję" usłyszysz zaraz to co i on: "Paś baranki moje, paś owce moje". A maszże w sercu to uczucie żarliwości? Zobaczmy jak ta cnota objawiać się winna. 
   Żarliwość, czyli według wyrażenia Pisma, pragnienie dusz, byłoby znakiem, że się w twem sercu zajął ten ogień święty. Lecz jak powiedziano wyżej, ogień ten nie może płonąć w sercu, żeby się nie rozlał na zewnątrz. Zaczyna on zaraz od modlitwy. To też wszystkie dusze miłujące Zbawiciela, usiłowały zawsze modlitwą i łzami, wzruszyć miłosierdzie Boże nad biednymi grzesznikami, zadając słodki gwałt SERCU Jego.
     Św. Teresa nie ustawała w modlitwie za grzeszników. Czytamy w jej żywocie, że dnia pewnego, kiedy ze szczególną gorącością ducha o nawrócenie dusz błagała , wydarł się z jej piersi jęk tak silny i ognisty, że Pan JEZUS tknięty taką boleścią , objawił jej, jako ta jej modlitwa zbawiła sześć tysięcy dusz, która ona kiedyś w Niebie  zobaczy.
     Św Franciszek Ksawery modlił się dzień i noc za niewiernych i za grzeszników: któż wypowie liczbę dusz za modlitwą jego zbawionych? Jakaż piękna owa modlitwa, w której św. Apostoł Indyan ze słodką wymówką przemawia do Pana Jezusa: "Nie wstydże Tobie Panie, że tyle ich ginie po tem wszystkiem, coś dla ich zbawienia uczynił? Daj mi dusz jak najwięcej ". I umierając prosił jeszcze o dusze: wolałby był walczyć i cierpieć na ziemi, niźli iść do nieba.
      A oważ święta Małgorzata Maria, jakże się ta modliła o zbawienie dusz! a ile ich też zbawiła!Można powiedzieć, że o tem tylko myślała, o tem błagała jedynie i dlatego cierpiała.
     Bo też żarliwość prawdziwa nie może przestać na samej modlitwie i pragnieniu. Ona potrzebuje działać i cierpieć ; wszak źródłem  jej miłość, ma ku temu słowa, rozsądne rady , ma mowę, a nade wszystko przykład, któremu mało kto się oprze, zwłaszcza kiedy go odbiera od drogich sercu swemu osób. 
     Lecz najprzedniejsze dzieło gorliwości którego nieprzeparta siła zawsze zwycięży - to ofiara . Chciej tylko pocierpieć za jaką duszę, a zbawisz ją z pewnością . Alboż Pan Jezus nie przez krzyż i Krew stał się Zbawicielem świata? i w Kościele Jego, czy jest aby jeden Apostoł, coby nie był cierpiał i umarł za dusze bliźnich ? Módl się więc i ofiaruj za nie cierpienia, a Bóg ci je daruje.
      Nim skończymy, wypada tu jeszcze zalecić roztropność w gorliwości. Św Bernard zamknął w trzech słowach zalety tej cnoty. Gorliwość twoja powiada: ma być gorąca, oględna i wytrwała. Naśladuj w tem Boga twego. Jaka cierpliwość! jaki spokój! a przecież jaka miłość żarliwa dusz! ... Proś gorąco, ale bez niepokoju, bez ludzkiej skwapliwości, niczem się  nie zniechęcaj, a Bóg daruje ci kiedyś tę duszę, o którą błagasz, za którą tyle cierpisz. Miej ufność!
     Zakończ to ćwiczenie gorącą modlitwą do SERCA  JEZUSOWEGO. Błagaj przez krzyż, przez ciernie, przez ranę i Krew, a osobliwie przez ten płomień BOSKIEGO  SERCA. Módl się na wzór św Franciszka Ksawerego o nawrócenie pogan, i ze św. Teresą wołaj do Pana o dusze z największą gorącością , na jaką się zdobyć potrafisz.  

Brak komentarzy: