czwartek, 25 maja 2017

Suche liście na Drzewie Kościoła

Po poniedziałkowej Mszy Świętej w swojej parafii, z której refleksjami podzieliłem się z publicznie na blogu, we wtorek uczestniczyłem we Mszy Świętej i nabożeństwie do św. Antoniego patrona przeźmierowskiej parafii. Nieomal całą środę zajęło mi pisanie które zakończyłem słowami:  

 O Matko źródło miłości, dozwól mi ze sobą płakać!



33 lata miał Jezus jak umarł za nasze grzechy na krzyżu, 33 zdjęcia zrobiłem z Marszu Różańcowego nie myśląc o tym, że dzisiaj ułożę z nich reportaż o kobiecie z kulami od której przed zrobieniem ostatniego zdjęcia usłyszałem prorocze jedno jedyne zdanie: "Takie słowa dodają mi otuchy".  Dziękuję Duchowi Świętemu za te słowa. Mnie też dodały otuchy. 
      A teraz najwyższy czas pojechać do parafii na nabożeństwo Maryjne i Mszę Świętą.
 

      I tak się stało. Gdy wszedłem kilka minut po 18:00 do świątyni, nabożeństwo już się rozpoczęło. Tym razem nie zabrałem aparatu fotograficznego. Bałem się, że może powtórzyć się poniedziałek, a nie chciałem kolejny raz dokumentować nagannych zachowań. Mało tego, po wejściu i rozejrzeniu się po kościele wybrałem wolną ławkę gdzieś z tyłu i na czas majowego ukryłem głowę w dłoniach, skupiając się wyłącznie  na rozważaniu słów, które do mnie docierały. 
      Po nabożeństwie majowym przy wystawionym Najświętszym Sakramencie miałem czas by przed tabernakulum odmówić 4 dziesiątki Koronki do Bożego Miłosierdzia. W tym też czasie kościół napełniał się stopniowo najczęściej mamami z dziećmi pierwszokomunijnymi. Do dwóch dziewczynek w białych sukienkach, które na majowym siedziały przede mną dołączały z rodzicami pojedynczo następne dzieciaki. 
      Nie podejrzewam by któryś z rodziców czytał mego bloga, ale we środę nie było już grupowego, po rozpoczęciu Mszy Świętej, zajmowania miejsc w kościele. Być może sprawił to padający deszczyk, że nikt z rodziców nie zatrzymywał się przed wejściem by się podzielić z wrażeniami z sobotnio - niedzielnego przyjęcia pierwszo komunijnego. A i cała Ofiara Mszy Świętej była zdecydowanie inna niż w poniedziałek.      
      Jadąc na nią do parafii jechałem z konkretną swoją intencją podsuniętą mi przez Ducha Świętego: "O gorącą wiarę dla mego Ks. Proboszcza". Jakże się ucieszyła dusza moja gdy celebrans odczytał intencję mszalną: "Mszę Świętą odprawiam w swojej intencji jako dziękczynienie za 33 lata kapłaństwa, oraz z okazji imienin mojej mamy tu obecnej". 
        O tym jubileuszu kapłaństwa mego Ks. Proboszcza zupełnie zapomniałem. Tak, jak w poprzednich latach robiłem tego dnia reportaże zdjęciowe, tak w tym roku skończyło się na współbrzmiącej intencji i modlitwie ofiarniczej oraz Komunii Świętej  przyjętej z rąk celebransa i za celebransa. 

       W homilii przeznaczonej dla dzieci wywołanych z ławek na środek kościoła Ks. Proboszcz nawiązał do pierwszego czytania oraz do dzisiejszej patronki Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych oraz od św. Jana Bosko za przyczyną którego mamy to święto w Kościele Katolickim. 
       Gdy przyszło do udzielania Komunii Świętej przed Ojcze nasz poprosił dzieci by się ustawiły w dwóch rzędach z prawej dziewczynki, a z lewej chłopcy i przyjmowały Jezusa na klęczniku, do ust, na przemian raz chłopiec, raz dziewczynka. Tu moja uwaga: szkoda, że nie ustawiono obok siebie dwóch na biało ustrojonych klęczników takich mini balasek. Wtedy dziewczynki po przyjęciu Ciała Chrystusa odchodziły by w prawo, a chłopcy w lewo i nie byłoby kręcenia się drugiej osobie przed "nosem", gdy ta chciała uklęknąć przed Jezusem. 
        Kościół już od wieków zna taki sposób udzielania Sakramentu Przenajświętszej Eucharystii. Do dzisiaj ostał się on przy udzielaniu Komunii Świętej nowożeńcom i nie potrzeba tu niczego nowego wymyślać. Ale i tak, i tak przyjęcie Ciała Chrystusa odbyło się z należną czcią. Kto chciał z dorosłych mógł jak w poprzednim roku klęknąć przed Chrystusem Królem na udekorowanym na biało klęczniku, by przyjąć Żywego Jezusa.
        Nie było nas wiele do klękania przed Bogiem. Wystarczyły trzy lata i na trwale rozprostowały się kolana babć i mam dzieci pierwszokomunijnych. Z tym bagażem rozprostowanych kolan parafian odejdzie za miesiąc Ks. Proboszcz z naszej parafii. Ciekawe tylko kiedy obecne dzieci pierwszokomunijne przestaną klękać przed Bogiem, nie tylko w kościele przy przyjmowaniu Najświętszej Hostii, ale tak ogólnie, gdziekolwiek, w domu rodzinnym też?  Czy ich dusza będzie potrzebowała takiej uświęconej przez wieki formy oddawania najwyższej czci Bogu Stwórcy, czy też będzie ją już oddawała apokaliptycznemu Antychrystowi?
       A na koniec były życzenia od parafian. Tym razem w imieniu społeczności lokalnej Baranowa i Chyb przemówił Pan Sołtys Baranowa w towarzystwie Pani Basi Zelatorki Matek Różańcowych. Życzenia miały być krótkie, a więc były krótkie. Pan Mieczysław streścił treść 4 stronicowego pisma parafian z 5 maja br., do Ks. Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego  Metropolity Poznańskiego, w którym to piśmie parafianie porównują alegorycznie siebie do liści na parafialnym drzewie, które przez 20 lat pielęgnował Główny Ogrodnik Serc Naszej Parafii nasz Ks. Proboszcz. List ten kończy się takimi słowami
       "Dziękujemy za duszpasterza, który miał dar zwykłego uśmiechu, który pokorną postawą pokazywał prawdę, wyrażamy wdzięczność za małe rzeczy czynione przezeń z miłością i za miłość - mimo wszystko, za budowanie - ponad uprzedzeniami, za każde życzliwe słowo - krótkie i łatwe do wypowiedzenia, lecz ich echo prawdziwie bezkresne powodowało, że stawaliśmy się lepszymi i bardziej radosnymi parafianami". 
      Piękne ciepłe słowa pod którymi się szczerze podpisuję. Są to jednak słowa z Niedzieli Palmowej, a kapłan, każdy kapłan nie tylko nasz Ks. Proboszcz to taki drugi Jezus Chrystus, Ofiara i Ofiarnik, powołany nie tylko do pochwał i wiwatów, to człowiek nie Bóg, ale uświęcony przez Ducha Świętego w Sakramencie Kapłaństwa gotowy do męczeństwa, do oddania życia za wiarę.
       I tej postawy św Piotra po trzykrotnym zaparciu się Chrystusa wierni oczekują od kapłana, od każdego kapłana, od Ks. kan. Andrzeja Strugarka też. Nie tylko oczekują, o takiego kapłana proszą i błagają Boga w swoich modlitwach. 
        Dobry Ogrodnik śledzi prognozy meteorologiczne i jak spodziewa się ataku mrozu, gdy mu drzewo kwitnie, wyjmuje kadzidło rozpala ogień sypie nań hubę i wonności i odgania Ducha Świata, Ducha Czasu od ołtarza od drzewa życia, które pielęgnuje. W swej posłudze kapłańskiej jeśli nie chce zatracić swego Świętego Powołania Kapłańskiego ma niezbędny oręż Pismo Święte i Tradycję (rozumiana tak, jak ją przez wieki  rozumiał Kościół Katolicki).

      Jako prezent rocznicowy proszę przyjąć Wielebny Księże Proboszczu najświeższy wpis na blogu z 24 maja 2017 roku, o 6 lat młodszego kapłana salezjanina dr. hab. Jacka Bałemby zatytułowany;: Spocząć w przestrzeni Prawdy , który, dla zbulwersowanych moimi wpisami parafian, przedrukowuję w całości ozdabiając go dzisiaj zrobionymi zdjęciami opisanymi na brązowo. Obok rewers obrazka MB Wspomożenia Wiernych.   
 
„Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12, 2).

Na zdjęciu z prawej symboliczne drzewo współczesnego Kościoła z obumarłymi suchymi liśćmi widziane z góry z jednym zielonym owocem na tle zielonego trawnika nie wygląda jeszcze tragicznie.

         Umysł jest stworzony dla prawdy i ładu, nie dla błędu i bałaganu. Z kim przestajesz, takim się stajesz.
 

       Czasy pomieszania powszechnego wtargnęły w sam środek Kościoła Katolickiego. Pomieszanie dotknęło m.in. sferę doktryny. Oględnie mówimy, że nie wszystko to, co od ponad pięćdziesięciu lat podaje się jako katolickie jest nim w rzeczywistości. Krzewienie idei heretyckich, heretyzujących i dwuznacznych oraz fundowanie szerokiej publiczności wydarzeń o niekatolickim charakterze skutkuje powszechną ignorancją i bałaganem w umysłach tych, którzy deklarują przywiązanie do wiary katolickiej. Dorośli ludzie a nie wiedzą, że tylko wiara katolicka daje zbawienie duszy i uważają wszystkie religie za dobre. Tragiczne pokłosie kolorowych Asyży. Kyrie, eleison.

To samo drzewo z tymi samymi w większości suchymi liśćmi na suchych gałązkach tylko gdzie niegdzie zielonymi widziane jak czarne na białym prezentuje się dzisiaj tragicznie. 
 
       Remedium na powszechny błąd i bałagan jest przylgnięcie do ortodoksyjnej poprawnej katolickiej doktryny, co w najgłębszym wymiarze jest przylgnięciem do Pana Boga objawiającego prawdę. Źródłami Objawienia Bożego są Pismo Święte i Tradycja – rozumiana tak, jak ją przez wieki rozumiał Kościół Katolicki, jedyny prawdziwy Kościół, jedyny Kościół założony przez Jezusa Chrystusa.
       Treści katolickie stanowią zawartość merytoryczną Biblioteki ’58, która już funkcjonuje w niejednym domu i w tych – doprawdy nielicznych – środowiskach, gdzie nie uprawia się zabawy w tradycję, lecz poważnie traktuje się katolicki depozyt wiary. Wiara jest cnotą nadprzyrodzoną, którą Bóg wlewa w nasze dusze i mocą której, opierając się na autorytecie Boga samego, wierzymy w to wszystko, co Bóg objawił i co podaje do wierzenia za pośrednictwem swego Kościoła. Katolik ma święty obowiązek prawdę poznawać, wprowadzać ją w czyn, krzewić jej znajomość i bronić jej.
        A dzisiaj się biega. Naprawdę, nie muszę biegać tu i tam. Naprawdę, nie muszę dawać posłuchu wilkom w owczej skórze. Naprawdę, nie muszę nastawiać ucha na głos mediów skręcających w kierunku judeo-protestancko-globalistycznym. Naprawdę, nie muszę biegać po internecie tu i tam. Naprawdę, nie muszę wdawać się w wielosłowie zbędne.


Obojętnie z której strony na nie spojrzysz stojąc twardo na ziemi i patrząc w niebo nieomal na wszystkich gałęziach zielone niegdyś listki zaschły. Czy ono się jeszcze odrodzi i wyda owoce?
 

       Czy już założyłem Bibliotekę ’58? Jakie treści spoczywają na moim biurku. Co czytam codziennie? Katechizm, treści dogmatyczne, pouczenia o życiu duchowym, traktaty o modlitwie, żywoty świętych?
Zdaje się, że wielu nie ma pojęcia o tym, co zrobiono i co nadal robi się z wiarą katolicką i z Kościołem Katolickim. Ignorancja nie jest cnotą. Ignorancja zawiniona jest grzechem.

 
       Dobrze jest spocząć w bezpiecznej przestrzeni katolickiej doktryny. Umysł jest stworzony dla prawdy i ładu.
 

Brak komentarzy: