środa, 28 czerwca 2017

Święta inkwizycja i piekło cz 1

Dzisiaj mi trochę lżej. Duchowi Świętemu dziękuję, że potrafił mnie tak przez noc zresetować, że ledwo zdążyłem na 7:00 na ranną Mszę Świętą. Po Mszy Świętej zrobiłem trzy zdjęcia. Oddają one mój stan ducha po wczorajszej publicznej  reprymendzie jaką usłyszałem pod swoim adresem po wieczornej Eucharystii bezpośrednio od ołtarza. Dzisiejsza  Modlitwa Powszechna jej punkt 1, 4 i 6, a także Antyfona i Modlitwa po Komunii ze strony 430 stały się dzisiaj dla mnie wytycznymi Ducha Świętego na cały dzień. 
Jako że wczorajsza reprymenda dotyczyła bezpośrednio także moich modlitw za ks. Andrzeja Strugarka za jego życia i po jego śmierci modliłem się punktem 1 i 4 za mego ks. Proboszcza, a punktem 1 i 6 za siebie. Tak mną dzisiaj usłyszane słowa Modlitwy Powszechnej Kościoła wstrząsnęły, że mając przed sobą z prawej strony  plakat "Idźcie i głoście" oraz Serce Jezusowe przed oczy stanęła mi baranowska zakrystia z wybranym w sondażu przez parafian miejscem na umieszczenie tablicy o treści: 
o Msze Święte i modlitwy prosi ks kan. Andrzej Strugarek pierwszy proboszcz w latach 1997 -2017. Nie rozumiem i pewno nie zrozumiem dlaczego ta dusza, zniewolona od lat nałogiem palenia, która z trzech przedłożonych przeze mnie propozycji właśnie tą wybrała, a po czasie zmieniła zdanie i tak ostro wzbrania się przed umieszczeniem tego tekstu w kościele. Jedyne wytłumaczenie widzę w moim działaniu: "Idźcie i głoście, a po czynach ich poznacie". Widocznie tak mnie Duch Święty prowadzi, że mam się na obecną chwilę jedynie modlić i zostawić tablice w spokoju. 

Doczepiłem się do palenia ks. Proboszcza powiecie. Przecież wszyscy go na tyle po 20 latach znajomości znacie, że doskonale wiecie, że jest palaczem, ale nikt mu tego wprost nie powie, nikt nie wstrząśnie nim. Dlaczego przechodzicie nad tym do porządku dziennego? Czy tak ma być do końca jego życia? Odpowiem wam! Tak naprawdę prawdopodobnie wszyscy się o Niego nie boicie,  rozgrzeszając siebie mówicie: to jego sprawa, jest dorosłym, jest kapłanem, wie co robi. 

To odpowiedzcie mi proszę dlaczego Kościół Powszechny w całej Polsce modli się dzisiaj "o umiejętność odnalezienia właściwej drogi życia wiodącej do szczęścia (tu koniecznie trzeba dodać wiecznego - bo w modernistycznym kościele dla nałogowca szczęściem jest, jak za życia może tkwić w nałogu), dla zagubionych w wierze i zniewolonych przez nałogi". A zagubieni w wierze? Im jest zdecydowanie wygodniej żyć tak, jakby Boga nie było. Opisywałem wam na blogu sprawę człowieka który mi mówi: Chcę się zapić na śmierć  - on szuka przynajmniej we mnie jakiegoś rozwiązania swojego problemu. Jestem prawdopodobnie jednym z nielicznych, który tak naprawdę boi się nie tyle o Jego zdrowie, bo nie ono najważniejsze, co o szczęście wieczne, o zbawienie. Stąd wypłynęła ta moja inicjatywa tablicy wotywnej, która nie tyle ma promować 20 letnią pracę duszpasterską ks. Kanonika, co być wezwaniem, powiem dosadniej, błaganiem o Msze święte i modlitwy. 


Treść tej tablicy mogłaby być z powodzeniem krótsza i brzmieć: O Msze Święte (znaczy się tradycyjne, rzymskie, w rycie nadzwyczajnym wg. papieża Benedykta XVI, czyli Ofiary składane Bogu, a nie uczty) prosi i tu podpis ks. Proboszcza.        Widząc jak się truje, jak w Wielkim Poście i stara się wydobyć z tego nałogu, widzę tym jaskrawiej jego zniewolenie. Tego nie da się załatwić ucztą, nawet królewską ucztą, po której wychodzi się na papieroska. Tu potrzeba autentycznej ofiary z siebie samego, połączonej z ofiarą krzyżową Boga - Syna w imieniu którego kapłan składa Boga Syna,  Bogu Ojcu w Duchu Świętym. Po takiej Ofierze Mszy Świętej kapłan, który rozdał wiernym Ciało Żywego Jezusa Chrystusa nie ma ochoty odreagować papieroskiem misterium śmierci Jezusa Chrystusa.


Teraz wam opowiem jak wyglądał mój wczorajszy dzień. Ale nie, to zbyt świeże wydarzenia, by się dzisiaj w szczegółach w emocjach nimi zająć.  Pozwólcie więc, że zacytuję znaną mam wszystkim wczorajszą Ewangelię dołączając do niej dzisiejsze zdjęcia :

 Mt 7, 1-5
Usuń najpierw belkę ze swego oka.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata».

       Zważając by mnie Jezus nie nazwał obłudnikiem, zajmę się wczorajszym kazaniem, które przez cały dzisiejszy dzień, piekąc poznańskie rury (ciasto sprzedawane tradycyjnie w okresie oktawy Bożego Ciała) odtwarzałem z nagrania w internecie. 

Temat:  
dar Bojaźni Bożej. 
Bojaźń Boża, to jak wiemy jeden z siedmiu darów Ducha Świętego. Ta łaska udzielana jest duszom postępującym Bożą drogą, ale zmagającym się ze słabościami własnej natury. 

Każdy z nas ma swój kwiatuszek, który jest u niego kulą u nogi swój nałóg np pisanie bloga Pamiętaj: moc w słabości się doskonali. Wtedy, kiedy mamy świadomość własnego ościenia w oku, walczymy by go usunąć, starasz się i wtedy otrzymujesz tenże dar. Nie ma nic za darmo. 
         Bojaźń Boża nie jest strachem przed piekłem, ale świętym lękiem przed rozłąką z Bogiem i przed  utratą Jego łaski. Grzech zagraża duszy. Ma moc zmiażdżyć łaskę uświęcającą. Każda natomiast pokusa jest niebezpieczeństwem i może prowadzić do utraty łaski.    
          Ponieważ człowiek nie potrafi dostrzec dalekosiężnych planów Boga, lekceważy niektóre pokusy, które w jego mniemaniu nie zagrażają utratą łaski w jego duszy. Często mówimy: jestem silny, mam wszystko pod kontrolą, trzymam rękę na pulsie. Jak już tak twierdzisz, powiem ci, jesteś bardzo głęboko w sidłach diabła
         To są słowa, przy których trzeba mówić Panie ratuj go, bo tonie. Ten smok, diabeł, ma zawsze dalekosiężne plany. Zanim kapłan porzuci kapłaństwo, zanim małżonkowie się rozejdą wszystko od drobnostek się zaczyna, punkt po punkcie. Zły duch podkrada się do duszy jak wąż powoli, aby ukąsić ją śmiertelnie wtedy, gdy będzie już bardzo blisko i kiedy dusza nie zdoła już uciec. Przybliża się przez drobne pokusy, a wszelka uległość wobec zła jest  niebezpieczeństwem prowadzącym do utraty łaski. Dlatego unikajcie wszystkiego co ma choćby pozór zła. (1Tes 5,22
          Dar Bojaźni Bożej uwrażliwia dusze na wolę Bożą. Człowiek obdarzony tym darem unika grzechu śmiertelnego nie dlatego, że unika kary Bożej, którą chętnie i w każdej formie pragnąłby przyjąć, ale dlatego, że śmiertelnie lęka się zranić Serce Boże i zasługi Jego męki i śmierci choćby najmniejszym przewinieniem. Idąc przez życie wraz z Duchem Świętym dostrzega wszystkie swoje niewierności i zwalcza je przy pomocy łaski. Jednak z rozmysłem unika grzechu jako największego nieszczęścia jakie mogłoby go spotkać. Cierpienie z powodu zranienia Boga jest dla niego tak wielką karą, że woli cierpieć po ludzku rzecz biorąc dużo gorzej, niż gdyby miał znosić cierpienia z powodu obrazy Boga i zranienia Go. Ześlij Panie na mnie jakieś cierpienie, ale żebyś ty Panie nie cierpiał przeze mnie. Wiąże się to ściśle z poznaniem Boga i Jego doskonałej dobroci. Mając świadomość jaką Miłością jest Bóg, jaką dobrocią i ile On się nagania, żeby uratować mnie czy ciebie, człowiek się przeraża, widząc taką świętość Boga. Z uznaniem potęgi Boga nie masz problemu ale z dostrzeżeniem jak święci,  Jego Miłości, Jego Dobroci, tu dopiero zaczynają się schody i szaleństwa spotkania z Bogiem. Dopiero wobec tego poznania Boga człowiek rozumie czym jest grzech popełniony w obecności Bożej w duszy, która żyje w łasce uświęcającej. 
        Przeciwieństwo takiego poznania:  Tylko w ciągu dnia Allach wszystko widzi, co oznacza, że w nocy hulaj dusza. Zachodzi słońce jesteś wolny.  Popełniając grzech ciężki, jesteś w łasce uświęcającej, a więc robisz to wprost w obecności Boga. To jest tak jakby cię ktoś do swojego domu zaprosił, a ty mu w drzwiach plujesz w twarz i wylewasz na niego szambo. Trudno opisać ten proces, można go porównać do dziecka w łonie matki, która przyjmuje truciznę, pijąc, paląc i biorąc narkotyki szkodząc po stokroć bardziej dziecku niż sobie. Myśmy pobudowali kosztem naszych przyjemności obozy koncentracyjne dla tych dzieci, które mają przychodzić na świat. Doskonała niewinność, absolutna dziewiczość  i bezbronność dziecka może być najbliższym obrazem Boskiego Serca, które oddaje się całe miłującej je duszy. Ten dar jest bardzo ważny i bardzo cenny aby go w sobie rozwijać i pomnażać, należy również rozważać swoje postępowanie z punktu widzenia Boga i Jego woli, obserwować przez wewnętrzną kontemplację oblicze Boga, aby Go niczym nie zasmucić, przede wszystkim jednak wspomagać się częstym przystępowaniem do sakramentów świętych  i modlitwą o ten dar, bo ten kto będzie prosił, otrzyma go.
Amen!

uwaga:  Napisane generalnie we wtorek 27 czerwca to jest dzień po dniu, w którym wieczorem usłyszałem z ambony wyrok na siebie. Opublikowane 28 czerwca. Uzupełnione o dwa zdjęcia ekranu obrazujące zainteresowanie internautów wpisem zatytułowanym: ks dr Krzysztof Frąszczak. Od napisania dzisiejszego ranka między 4:59 a 5:51 sześciu komentarzy do niedzielnego wpisu dot. ks. Krzysztofa Frąszczaka przez pół dzisiejszego dnia miały miejsce tylko 2 wejścia na ten wpis.

 

niedziela, 25 czerwca 2017

ks dr. Krzysztof Frąszczak

Piątek 23 czerwiec.  Skończyła się procesja ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa, skończyły się modlitwy i podziękowania wyrażone przez abpa Stanisława Gądeckiego Metropolitę Poznańskiego, Przewodniczącego Episkopatu Polski uczestnikom i wszystkim którzy się przyczynili do uświetnienia piątkowych uroczystości na placu Adama Mickiewicza. 

      Plac przed Poznańskimi Krzyżami pustoszeje, opuszcza go także abp Stanisław Gądecki w towarzystwie 3. kapłanów, a ja mam w kieszeni omodlony list adresowany do Jego Ekscelencji w sprawie Pomnika Wdzięczności.


Konkretnie list dotyczy zmiany dotychczasowej optyki podejścia do idei odbudowy pomnika z podejścia wyłącznie patriotycznego, odtwarzającego stan historyczny, do podejścia głównie religijnego, skierowanego ku przyszłości, poprzez dokonanie uroczystej koronacji historycznej figury Serca Jezusowego poprzedzonej ogłoszeniem prze Episkopat Polski błogosławionej "Poznańskiej Piątki" orędownikami koronacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. 

      Moim zdaniem tylko pełna intronizacja dokonana z determinacją przez władze Kościelne i Państwowe ze zmianą konstytucji i prawodawstwa może sprawić, że Jezus Chrystus Król i Jego Matka Królowa z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym zmienią mentalność Polaków, a to zmieni oblicze tej ziemi i Polska stanie się wzorem wiary, Królestwa Bożego dla innych narodów Europy i świata.
     
       Z drżeniem serca robiąc wcześniej zdjęcie jak wyżej podchodzę od tyłu do Jego Ekscelencji. List odbiera osobisty sekretarz Arcybiskupa, a sam  Arcybiskup zagaduje mnie jak tam nowy proboszcz. Odpowiadam, że póki co to mam jeszcze starego, a nowym się dotychczas nie interesowałem. W takiej sytuacji przedstawia mi księdza dr Krzysztofa Frąszczaka idącego obok niego mówiąc: to będzie wasz Nowy Proboszcz. 

Pytam Arcybiskupa czy może się  na moment zatrzymać na tle krzyży bym Mu mógł zrobić zdjęcie z nowym ks. Proboszczem.  Robię jedno zdjęcie.  I wtedy podchodzi do mnie osobisty Sekretarz Arcybiskupa

znany mi z marcowej  wizytacji w parafii ks. dr Jan Frąckowiak

i prosi bym podał mu  aparat,  to zrobi mi zdjęcie z Arcybiskupem i nowym ks. Proboszczem. Staję przy Arcybiskupie, a Jego Ekscelencja prosi bym stanął przy ks. Krzysztofie Frąszczaku. 

Stając z jego prawej strony mówię głośno  wyszło na to, że zostałem Księdza prawą rę. Ks. Krzysztof upewnia się mówiąc pan Jerzy? Przytakuję, a  Arcybiskup dodaje: o to chodzi i dodaje jest pan pierwszym parafianinem, który poznał osobiście Nowego Proboszcza. 

Dziękuję obecnym za zrobione zdjęcia i żegnając się mówię duchownym z Panem Bogiem. 

Opisując te zdjęcia pamięcią sięgam dwadzieścia lat wstecz, kiedy to dotychczasowy ksiądz wikariusz z Obrzycka mgr Andrzej Strugarek został mianowany dekretem Arcybiskupa Juliusza Paetza z 25 czerwca 1997 roku proboszczem w Baranowie i pierwsze kroki jeszcze przed objęciem parafii skierował do mego domu. Nie podobało mu się polecone przez ks. prałata Jana Szkopka mieszkanie przy rodzinie w Przeźmierowie, szukał miejsca gdzieś bliżej w Baranowie. Byliśmy jedną z dwóch rodzin, które znał  przed objęciem w beneficjum Baranowa. Nas Zygarłowskich z trójką dzieci najwcześniej, bo jeszcze z jego czasów kleryckich z pieszych pielgrzymek do Częstochowy. Nic więc dziwnego, że przyszedł się do nas najpierw poradzić. Może myślał, że go przyjmiemy pod swój dach? 
Nie wiem. 
Ale wiem, że porada jaką od nas dostał bardzo mu się spodobała i zamieszkał przez ścianę z Żywym Eucharystycznym Jezusem Chrystusem swoim Panem i Królem. 
Nam Jego parafianom przedstawił  się pierwszego dnia proboszczowskiej posługi słowami: "Ja jestem wierzącym kapłanem". Zapamiętałem sobie to publiczne wyznanie wiary na całe życie, podobnie jak zapamiętałem publiczne w czasie niedzielnej homilii wypowiedziane słowa "Dopóki ja będę tu proboszczem, to Komunia Święta udzielana będzie tylko na klęcząco". Nasz ks. Proboszcz złamał dane parafianom słowo tłumacząc mi się, że to parafianie chcieli takiej zmiany, tracąc nie tylko w moich oczach wiarygodność. Rzecz w tym, że słowa te padły w obecności Żywego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa i to On Jezus Chrystus Król Polski i każdego narodu upomniał się o należną Mu postawę klęczącą baranowskich parafian. 
       Nie wiemy jakimi słowami ks. Andrzej powita nowych parafian w Szczepankowie, ale wiem na czym mu zależy. Prosi  nas po swoim odejściu o Msze święte i modlitwy i taka Jego prośba w postaci dwóch odlanych w brązie tablic zostanie moim staraniem jedna wbudowana w pomnik Bożego Miłosierdzia, w dolny stopień pod metalową poręczą między słowami "Totus Tuus"  Cały Twój, a druga w kościele, w miejscu zaproponowanym przez parafian. 

        Szczęść Boże Księże Andrzeju na nowej parafii. Od św. Józefa Oblubieńca gdzie Jezus wsparł się na strugu, do św Józefa Robotnika gdzie Jezus Król oczekuje solidnej, poznańskiej, apostolskiej, roboty. A zatem Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie w Baranowie i w Szczepankowie.

Amen.
 

   

sobota, 24 czerwca 2017

Ostatnia procesja Bożego Ciała w Chybach

To już ostatnia procesja oktawy Bożego Ciała, którą wyjątkowo z uwagi na zakończenie roku szkolnego nie w piątek a we czwartek 22.06.2017 celebrował w Chybach nasz ks. Proboszcz przed odejściem na inną placówkę.
Być może z tego powodu było w Chybach podobnie jak na procesji w Baranowie nieco więcej parafian. O 20:00 ks kan. Andrzej Strugarek odprawił uroczystą jak powiedział Eucharystię.

Msza święta była o 20:00, po czym krótkie wystawienie Najświętszego Sakramentu i procesja ulicami Chyb. Zastanawiałem się czy zabrać ze sobą dzwon? Nieobecnych zdaje się by nie przywołał,

by uczestniczyli w procesji, a uczestniczący narzekali by, że bicie dzwonu zagłusza słaby śpiew idących za Jezusem osób.
Dobry Pasterz idzie zawsze z przodu, a za nim podążały owce ze mną wyjątkowo w tym roku na końcu.
Idąc w procesji zastanawiałem się czy w ołtarzu w kościele w Chybach są wbudowane jakieś relikwie. Nigdy o ich istnieniu nie słyszałem od ks. Proboszcza. Ołtarz i Ofiara zawsze nierozłącznie są związane poprzez Krew. 
Na cóż świątynia bez Ołtarza. Jak wtedy Boga przebłagać? Grzechy ludzkie będą się kumulowały aż wypełnią cały przybytek, bo zabraknie w nim Ofiary przebłagania. Jest uczta nie ma Ofiary.    

Tam gdzie będzie składana ofiara, a nie sprawowana tylko uczta tam będzie błogosławieństwo Najwyższego Boga. 
Nasze czyste serca, bez grzechu ciężkiego winniśmy składać na Bożym Ołtarzu.  
Nie do zaakceptowania są pouczenia jakie wdarły się w szeregi kapłańskie, że do Komunii Świętej mogą przystępować osoby w stanie grzechu ciężkiego, które się później z tego wyspowiadają. 
 Później to może oznaczać nigdy. Nie można kpić sobie z Miłosierdzia Bożego podpierając jeden grzech ciężki drugim. Teoretycznie można by powiedzieć że do śmierci duszy dokłada się drugą i następną śmierć i w efekcie i tak śmierć duszy i tak śmierć duszy. To nie jest nauka Kościoła Katolickiego. Kto tak radzi innym sam grzeszy. Gdy nie przestajesz błogosławić i modlić się za tych, którzy napełniają cię  goryczą pochłaniasz gorycz i przestaje ona istnieć.  
Gdy jednak będziesz przeklinał i rozpamiętywał zło , które ci uczyniono, rozmnożysz je tylko i w twoim sercu zabraknie miejsca dla Dobrego Boga. Jak nie masz w sobie dosyć miłości, aby pokonać ogarniającą cię gorycz zwróć się do Serca Jezusa a on Jezus Miłosierny obdaruje cię potrzebnymi łaskami i nie utracisz swojej niewinności. Pomnożysz Boże błogosławieństwo dla świata. Za chwilę podejdziemy pod krzyż.
Tu ks. Proboszcz trzymając w rękach monstrancję z Przenajświętszą Hostią pobłogosławi obecnym i nieobecnym oraz tej ziemi i wszystkiemu co na niej. Umiej je przyjąć z wiarą a tym więcej otrzymasz.

Walne zebranie SKOPW w Poznaniu - medale

Dopiero dzisiaj, w sobotę 24 czerwca miałem możliwość odsłuchania dwóch ostatnich kazań z cyklu "Kontemplacja Ducha Świętego" cz 29 i 30. 

       Oto początek wczorajszego, z 23 czerwca. Dar męstwa. 

Składają się na niego następujące części składowe:
  1. odwaga,
  2. gorliwość i zapał do świętych czynów, odważnych i niezwykłych bez względu na konsekwencje w otaczającym świecie,
  3. wytrwałość
  4. święty upór w dążeniu do upragnionego celu choćby zdawał się nieosiągalny.
Dusze ogarnione darem męstwa podejmują czyny wielkie i szalone w oczach świata. Nie poddają się, widząc swoje niepowodzenia i przeszkody uniemożliwiające realizację tych wzniosłych celów. Nie myślą o sile przeciwności, ani o własnej słabości ...
        Te słowa z powodzeniem odnieść można do wszystkich nagrodzonych 21.06.2017  medalem "Wracam do swojego miasta" wśród których znalazła się i moja osoba. 

Słuchając wspomnianych kazań (odsłuchać je można w całości na  TV Christus Vincit ) stwierdziłem, że wszystko to, o czym mówił kapłan przeżyłem w ostatnim tygodniu. A mówił bym się nie dziwił, że taką drogą Bóg mnie prowadzi. 
     Jakże mam się nie dziwić, kiedy jestem mimo przeciwności pełen zachwytu? 
     W ubiegłą środę dziwiłem się publicznie na blogu, że się  pomyliłem i na Walne zebranie Społecznego Komitetu Odbudowy Pomnika Wdzięczności pojechałem do Pałacu Działyńskich tydzień wcześniej. 

Zaparkowałem na Msztalarskiej, zrobiłem kilka ujęć banera z Poznańską Piątką. Wszedłem do kościoła salezjanów przy Wronieckiej pokłonić się Jezusowi w tabernakulum i westchnąć w do Poznańskiej Piątki,
  
by nie tylko mnie wspierali, ale objęli patronatem duchowym całokształt problemów związanych z intronizacją Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Zebrania na które potem poszedłem nie było i wydawało by się, że sprawa rozejdzie się "po kościach", . 



Przecież nie wiedziałem wtedy, że po tygodniu dostanę medal pamiątkowy, nie wiedziałem, że zabiorę na koniec głos w dyskusji mówiąc zebranym, w 80% ludziom z tytułami profesorów, doktorów, docentów o modlitwie i jasnym publicznym dawaniu świadectwa wiary, oraz zadając na koniec obecnym pytanie:

czy my się pod figurą Serca Jezusowego stojącą tymczasowo przy kościele na Jeżycach modlimy, by stała się POMNIKIEM? Czy choć raz klęknęliśmy na ustawionym tam od roku klęczniku? I co mówi do nas biało czerwony baner z napisem WITAJ  KRÓLU pominięty, tak jak duchowa rola klęcznika w sprawozdaniu pana Przewodniczącego. 

Z jednej strony słuchacze obyci z przemawianiem od katedry, a z drugiej strony ja, któremu nawet na piśmie trudno wyrazić swoje zdanie i nim tekst puszczę w obieg czytam go po wielokroć, a i tak, i tak najczęściej zbieram przygany. 

Na Walnym zebraniu nie udało mi się tego wszystkiego co chciałem powiedzieć. Może to i dobrze, bo prawdopodobnie słuchacze zganili by mnie, że tego gadania o Jezusie Chrystusie Królu Polski nie da się słuchać. 

To nie byli KOD - owscy profesorowie. To byli w większości członkowie AKO, Akademickiego Klubu Obywatelskiego im Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu. A jednak już sama nazwa Jezus Chrystus Król Polski nie chce im przejść przez gardło. 

Boga, Honor i Ojczyznę rozdzielili przecinkami nie tylko w piśmie, ale co istotne w swoich sercach i nie potrafią tych trzech spraw widzieć jak Trójcę Świętą w nierozłącznej całości.  Listopadowy "Jubileuszowy Akt przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana" odczytany uroczyście 19 listopada w kościele na Jeżycach między innymi przez Przewodniczącego Komitetu prof. Stanisława Mikołajczaka (patrz wpisy:.....) nazwany został w sprawozdaniu intronizacją. 

Tak, byłaby to pełna intronizacja gdyby, no właśnie, gdyby władze świeckie i władze kościelne chciały ten akt publicznie nazwać intronizacją, ale tego nie uczyniły, gdyż nie było takiej intencji. Jest historycznie uświęcony ceremoniał koronacyjny i Jego należy się w przyszłości trzymać.

Podobnie każdy ważnie wyświęcony kapłan odprawiający Ofiarę Mszy Świętej, nawet wymawiający publicznie słowa konsekracji, jeśli w duchu nie chce złożyć Bogu Ojcu bezkrwawej ofiary z Jego Syna Jezusa Chrystusa nie dokonuje konsekracji chleba w Ciało Pańskie i konsekracji  wina w Krew Pańską.   

Na Walnym zebraniu przed wręczaniem medali poprzedzonych występami 4. śpiewaków z Opery Poznańskiej odbyły się trzy głosowania: pierwsze nad przyjęciem (zatwierdzeniem) Sprawozdania Zarządu 

drugie nad zatwierdzeniem sprawozdania finansowego i ostatnie nad wyrażeniem absolutorium dla Władz Stowarzyszenia. Przyglądając się rozłożonym na stole prezydialnym etui z medalami leżącymi na 10. kolumnach, określiłem ich ogólną ilość na 40 - 50 sztuk. Nie liczyłem odznaczonych ale sądzę, że zdecydowana większość z 40 osób obecnych na sali najbardziej zasłużonych i aktywnych członków stowarzyszenia je otrzymała

Gdy zaś chodzi o 3. jawne głosowania okazałem się jedyną osobą, która przy głosowaniu nad przyjęciem Sprawozdania Zarządu za 2016 rok wstrzymała się od głosu.


Gdyby mnie spytano dlaczego odpowiedziałbym:
Sprawozdanie ma luki, które zakłamują prawdę historyczną, a mianowicie wpisano w nim, że przejazdowi figury Serca Jezusowego z Placu Zbawiciela przy kościele Św. Krzyża do kościoła pw Serca Jezusowego na Jeżycach towarzyszyła asysta samochodów osobowych. Otóż nie zgadzam się z takim zapisem


Szczegółowy opis na całej po 5 km trasie przejazdu przez śródmieście Poznania figury Serca Jezusowego wraz z 27 zdjęciami z tego przejazdu zamieściłem następnego dnia na moim blogu  we wpisie "Pojednanie" przed Królem 

Prawda jest taka, że kawalkadę czterech pojazdów otwierał na całej trasie pojazd Żandarmerii Wojskowej jadący na syrenie i sygnałach świetlnych, bezpośrednio za nim jechałem moją KIA 

z bijącym ostro (radośnie) na całej trasie dzwonem "Pojednanie", za którym jechał wojskowy samochód ciężarowy wiozący na skrzyni z opuszczonymi bokami  leżącą na wznak figurę Serca Jezusowego. 

Zwisające nisko boki skrzyni ładunkowej udekorowane były biało-czerwonymi flagami. Do piastowskiego Poznania wjeżdżał z królewskiego Krakowa nie ukoronowany Jezus Chrystus Król Polski. Całą kawalkadę zamykała jadąca na sygnale miejska Policja. Miasto na całej trasie było jak wymarte i sprawiało wrażenie jakby wojsko wiozło z pełną czcią i godnością  ogromnych rozmiarów niewypał, niewybuch, który gdy stanie na cokole na Placu Mickiewicza  w królewskiej koronie wybuchnie duchowo na przyszłość całej Europy.

       Mam nadzieję, że pani Tosia (na zdjęciu obok) poetka napisze poemat o królewskiej Koronie dla Chrystusa Króla jaka trzy dni później leżała u stóp figury Serca Jezusowego w dniu jej poświęcenia przez Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego Metropolitę Poznańskiego, o założeniu której Zarząd Stowarzyszenia nie chce na forum publicznym w ogóle rozmawiać. 
Kochani ta figura jest na wskroś religijna i misyjna, a do misji nawrócenia wierzących i niewierzących, wątpiących i obojętnych niezbędne jest duchowe wsparcie naszych  ludzkich działań przez 

ZMARTWYCHWSTAŁEGO  
EUCHARYSTYCZNEGO  
JEZUSA CHRYSTUSA 
KRÓLA  POLSKI