środa, 28 czerwca 2017

Święta inkwizycja i piekło cz 1

Dzisiaj mi trochę lżej. Duchowi Świętemu dziękuję, że potrafił mnie tak przez noc zresetować, że ledwo zdążyłem na 7:00 na ranną Mszę Świętą. Po Mszy Świętej zrobiłem trzy zdjęcia. Oddają one mój stan ducha po wczorajszej publicznej  reprymendzie jaką usłyszałem pod swoim adresem po wieczornej Eucharystii bezpośrednio od ołtarza. Dzisiejsza  Modlitwa Powszechna jej punkt 1, 4 i 6, a także Antyfona i Modlitwa po Komunii ze strony 430 stały się dzisiaj dla mnie wytycznymi Ducha Świętego na cały dzień. 
Jako że wczorajsza reprymenda dotyczyła bezpośrednio także moich modlitw za ks. Andrzeja Strugarka za jego życia i po jego śmierci modliłem się punktem 1 i 4 za mego ks. Proboszcza, a punktem 1 i 6 za siebie. Tak mną dzisiaj usłyszane słowa Modlitwy Powszechnej Kościoła wstrząsnęły, że mając przed sobą z prawej strony  plakat "Idźcie i głoście" oraz Serce Jezusowe przed oczy stanęła mi baranowska zakrystia z wybranym w sondażu przez parafian miejscem na umieszczenie tablicy o treści: 
o Msze Święte i modlitwy prosi ks kan. Andrzej Strugarek pierwszy proboszcz w latach 1997 -2017. Nie rozumiem i pewno nie zrozumiem dlaczego ta dusza, zniewolona od lat nałogiem palenia, która z trzech przedłożonych przeze mnie propozycji właśnie tą wybrała, a po czasie zmieniła zdanie i tak ostro wzbrania się przed umieszczeniem tego tekstu w kościele. Jedyne wytłumaczenie widzę w moim działaniu: "Idźcie i głoście, a po czynach ich poznacie". Widocznie tak mnie Duch Święty prowadzi, że mam się na obecną chwilę jedynie modlić i zostawić tablice w spokoju. 

Doczepiłem się do palenia ks. Proboszcza powiecie. Przecież wszyscy go na tyle po 20 latach znajomości znacie, że doskonale wiecie, że jest palaczem, ale nikt mu tego wprost nie powie, nikt nie wstrząśnie nim. Dlaczego przechodzicie nad tym do porządku dziennego? Czy tak ma być do końca jego życia? Odpowiem wam! Tak naprawdę prawdopodobnie wszyscy się o Niego nie boicie,  rozgrzeszając siebie mówicie: to jego sprawa, jest dorosłym, jest kapłanem, wie co robi. 

To odpowiedzcie mi proszę dlaczego Kościół Powszechny w całej Polsce modli się dzisiaj "o umiejętność odnalezienia właściwej drogi życia wiodącej do szczęścia (tu koniecznie trzeba dodać wiecznego - bo w modernistycznym kościele dla nałogowca szczęściem jest, jak za życia może tkwić w nałogu), dla zagubionych w wierze i zniewolonych przez nałogi". A zagubieni w wierze? Im jest zdecydowanie wygodniej żyć tak, jakby Boga nie było. Opisywałem wam na blogu sprawę człowieka który mi mówi: Chcę się zapić na śmierć  - on szuka przynajmniej we mnie jakiegoś rozwiązania swojego problemu. Jestem prawdopodobnie jednym z nielicznych, który tak naprawdę boi się nie tyle o Jego zdrowie, bo nie ono najważniejsze, co o szczęście wieczne, o zbawienie. Stąd wypłynęła ta moja inicjatywa tablicy wotywnej, która nie tyle ma promować 20 letnią pracę duszpasterską ks. Kanonika, co być wezwaniem, powiem dosadniej, błaganiem o Msze święte i modlitwy. 


Treść tej tablicy mogłaby być z powodzeniem krótsza i brzmieć: O Msze Święte (znaczy się tradycyjne, rzymskie, w rycie nadzwyczajnym wg. papieża Benedykta XVI, czyli Ofiary składane Bogu, a nie uczty) prosi i tu podpis ks. Proboszcza.        Widząc jak się truje, jak w Wielkim Poście i stara się wydobyć z tego nałogu, widzę tym jaskrawiej jego zniewolenie. Tego nie da się załatwić ucztą, nawet królewską ucztą, po której wychodzi się na papieroska. Tu potrzeba autentycznej ofiary z siebie samego, połączonej z ofiarą krzyżową Boga - Syna w imieniu którego kapłan składa Boga Syna,  Bogu Ojcu w Duchu Świętym. Po takiej Ofierze Mszy Świętej kapłan, który rozdał wiernym Ciało Żywego Jezusa Chrystusa nie ma ochoty odreagować papieroskiem misterium śmierci Jezusa Chrystusa.


Teraz wam opowiem jak wyglądał mój wczorajszy dzień. Ale nie, to zbyt świeże wydarzenia, by się dzisiaj w szczegółach w emocjach nimi zająć.  Pozwólcie więc, że zacytuję znaną mam wszystkim wczorajszą Ewangelię dołączając do niej dzisiejsze zdjęcia :

 Mt 7, 1-5
Usuń najpierw belkę ze swego oka.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata».

       Zważając by mnie Jezus nie nazwał obłudnikiem, zajmę się wczorajszym kazaniem, które przez cały dzisiejszy dzień, piekąc poznańskie rury (ciasto sprzedawane tradycyjnie w okresie oktawy Bożego Ciała) odtwarzałem z nagrania w internecie. 

Temat:  
dar Bojaźni Bożej. 
Bojaźń Boża, to jak wiemy jeden z siedmiu darów Ducha Świętego. Ta łaska udzielana jest duszom postępującym Bożą drogą, ale zmagającym się ze słabościami własnej natury. 

Każdy z nas ma swój kwiatuszek, który jest u niego kulą u nogi swój nałóg np pisanie bloga Pamiętaj: moc w słabości się doskonali. Wtedy, kiedy mamy świadomość własnego ościenia w oku, walczymy by go usunąć, starasz się i wtedy otrzymujesz tenże dar. Nie ma nic za darmo. 
         Bojaźń Boża nie jest strachem przed piekłem, ale świętym lękiem przed rozłąką z Bogiem i przed  utratą Jego łaski. Grzech zagraża duszy. Ma moc zmiażdżyć łaskę uświęcającą. Każda natomiast pokusa jest niebezpieczeństwem i może prowadzić do utraty łaski.    
          Ponieważ człowiek nie potrafi dostrzec dalekosiężnych planów Boga, lekceważy niektóre pokusy, które w jego mniemaniu nie zagrażają utratą łaski w jego duszy. Często mówimy: jestem silny, mam wszystko pod kontrolą, trzymam rękę na pulsie. Jak już tak twierdzisz, powiem ci, jesteś bardzo głęboko w sidłach diabła
         To są słowa, przy których trzeba mówić Panie ratuj go, bo tonie. Ten smok, diabeł, ma zawsze dalekosiężne plany. Zanim kapłan porzuci kapłaństwo, zanim małżonkowie się rozejdą wszystko od drobnostek się zaczyna, punkt po punkcie. Zły duch podkrada się do duszy jak wąż powoli, aby ukąsić ją śmiertelnie wtedy, gdy będzie już bardzo blisko i kiedy dusza nie zdoła już uciec. Przybliża się przez drobne pokusy, a wszelka uległość wobec zła jest  niebezpieczeństwem prowadzącym do utraty łaski. Dlatego unikajcie wszystkiego co ma choćby pozór zła. (1Tes 5,22
          Dar Bojaźni Bożej uwrażliwia dusze na wolę Bożą. Człowiek obdarzony tym darem unika grzechu śmiertelnego nie dlatego, że unika kary Bożej, którą chętnie i w każdej formie pragnąłby przyjąć, ale dlatego, że śmiertelnie lęka się zranić Serce Boże i zasługi Jego męki i śmierci choćby najmniejszym przewinieniem. Idąc przez życie wraz z Duchem Świętym dostrzega wszystkie swoje niewierności i zwalcza je przy pomocy łaski. Jednak z rozmysłem unika grzechu jako największego nieszczęścia jakie mogłoby go spotkać. Cierpienie z powodu zranienia Boga jest dla niego tak wielką karą, że woli cierpieć po ludzku rzecz biorąc dużo gorzej, niż gdyby miał znosić cierpienia z powodu obrazy Boga i zranienia Go. Ześlij Panie na mnie jakieś cierpienie, ale żebyś ty Panie nie cierpiał przeze mnie. Wiąże się to ściśle z poznaniem Boga i Jego doskonałej dobroci. Mając świadomość jaką Miłością jest Bóg, jaką dobrocią i ile On się nagania, żeby uratować mnie czy ciebie, człowiek się przeraża, widząc taką świętość Boga. Z uznaniem potęgi Boga nie masz problemu ale z dostrzeżeniem jak święci,  Jego Miłości, Jego Dobroci, tu dopiero zaczynają się schody i szaleństwa spotkania z Bogiem. Dopiero wobec tego poznania Boga człowiek rozumie czym jest grzech popełniony w obecności Bożej w duszy, która żyje w łasce uświęcającej. 
        Przeciwieństwo takiego poznania:  Tylko w ciągu dnia Allach wszystko widzi, co oznacza, że w nocy hulaj dusza. Zachodzi słońce jesteś wolny.  Popełniając grzech ciężki, jesteś w łasce uświęcającej, a więc robisz to wprost w obecności Boga. To jest tak jakby cię ktoś do swojego domu zaprosił, a ty mu w drzwiach plujesz w twarz i wylewasz na niego szambo. Trudno opisać ten proces, można go porównać do dziecka w łonie matki, która przyjmuje truciznę, pijąc, paląc i biorąc narkotyki szkodząc po stokroć bardziej dziecku niż sobie. Myśmy pobudowali kosztem naszych przyjemności obozy koncentracyjne dla tych dzieci, które mają przychodzić na świat. Doskonała niewinność, absolutna dziewiczość  i bezbronność dziecka może być najbliższym obrazem Boskiego Serca, które oddaje się całe miłującej je duszy. Ten dar jest bardzo ważny i bardzo cenny aby go w sobie rozwijać i pomnażać, należy również rozważać swoje postępowanie z punktu widzenia Boga i Jego woli, obserwować przez wewnętrzną kontemplację oblicze Boga, aby Go niczym nie zasmucić, przede wszystkim jednak wspomagać się częstym przystępowaniem do sakramentów świętych  i modlitwą o ten dar, bo ten kto będzie prosił, otrzyma go.
Amen!

uwaga:  Napisane generalnie we wtorek 27 czerwca to jest dzień po dniu, w którym wieczorem usłyszałem z ambony wyrok na siebie. Opublikowane 28 czerwca. Uzupełnione o dwa zdjęcia ekranu obrazujące zainteresowanie internautów wpisem zatytułowanym: ks dr Krzysztof Frąszczak. Od napisania dzisiejszego ranka między 4:59 a 5:51 sześciu komentarzy do niedzielnego wpisu dot. ks. Krzysztofa Frąszczaka przez pół dzisiejszego dnia miały miejsce tylko 2 wejścia na ten wpis.

 

Brak komentarzy: