środa, 7 czerwca 2017

Takie nic, a jednak ...

Dzisiaj wklejam zdjęcia z wczorajszego dnia, z wtorku 6 czerwca 2017 roku. Zrobiłem je wszystkie bezpośrednio po mojej rannej i ostatnie zdjęcie po wieczornej modlitwie. Modląc się słowami Koronki o Boże Miłosierdzie dla nas, 

a często dla konkretnych osób w tym dla siebie, dodajemy na końcu "i dla całego świata" zostawiając Bogu najlepsze spożytkowanie naszej modlitwy. Tak też było wczorajszego dnia, w czasie mego rannego pacierza, 

kiedy to jak zwykle klęknąłem u stóp pomnika bezpośrednio przed moją tablicą dziękczynną: "za łaskę katolickiej wiary",  jedynej wiary dającej wieczne zbawienie. Gdy tylko rozpocząłem modlitwę bezpośrednio przed oczyma stopień wyżej,

 10 -15 cm nad nim  zauważyłem poruszający się obiekt, "takie nic", a jednak ... 
     Nie przeszkadzają mi w modlitwie ludzie, nie przeszkadzają mi samochody, ale "takie nic" unoszące się i krążące 10-15 cm nad powierzchnią pomnikowych stopni pobudziło mnie do refleksji. 

Usta głośno wypowiadały słowa koronki, a "takie nic" unosiło się nad powierzchnią stopni drżąc na delikatnym wietrze, którego podmuchów nie odczuwałem na twarzy. Myślę sobie ot taki Boży dron,

 a skoro tak, to dla "takiego nic" niech sobie krąży, a ja się dalej modlę, tak jakby nigdy nic. Modlitwy nie przerwałem, nie poszedłem do domu po aparat, wręcz przeciwnie. Skoro mnie Bóg w taki sposób doświadcza, to należy "takie nic" przyjąć i włączyć w wielbienie Pana. 

Była więc modlitwa za żywych i za zmarłych i za tą duszę, która najbardziej w tym momencie potrzebowała mojej modlitwy, a "takie nic" krążyło sobie nad stopniami zmieniając bez przerwy swoje położenie w przestrzeni. 

Co jakiś czas lądowało w różnych miejscach na powierzchni stopnia, by zerwać się po chwili do lotu. I tak zeszło mi na modlitwie gdzieś około 20 minut, po czym wstałem i poszedłem po aparat fotograficzny by "takiemu nic" zrobić zdjęcia

Myślę sobie na pewno na tym dronie siedzi mikroskopijny robaczek, jakieś nasionko kierujące  "takim nic". Ale niestety nawet na powiększeniu nie widać pasażera. Problemem okazało się jak zrobić zdjęcia, by pokazać na nich,  że "takie nic" unosi się nad stopniami zmieniając co rusz swoje położenie. Czarne strzałki pokazują skąd przybyło i gdzie dalej poleciało "takie nic".

Trzeba by po prostu było nakręcić film z "takim nic". Na końcu "takie nic"  uniosło się wraz z moją ręką, gdy wstałem chcąc opuścić Plac Zmartwychwstania. Uczepiło się jak mówi przysłowie, jak rzep psiego ogona, by

na koniec przykleić się do lewego kołnierza mojej wyjściowej marynarki, na wysokości mojego serca. Nigdy nie wychodzę rano na modlitwę pod pomnik w białej koszuli i czarnej marynarce, jak to miało miejsce wczoraj.

Co się zatem stało, że "takie nic",  ten Boży dron jak go nazwałem  w ten sposób zareagował? 
        Wpis zakończę dwoma zdjęciami z wczorajszego nabożeństwa czerwcowego i słowami bpa Athanasiusa Schneidera, jakimi zakończył książkę "Corpus Christi - Komunia święta i odnowa Kościoła": 
       Pilnie potrzebna jest nowa gwiazda eucharystyczna, ponieważ eucharystyczne Ciało Chrystusa reprezentuje to, co jest najsłabsze, najbardziej bezbronne, i najuboższe w łonie  Kościoła. 

Odważna obrona boskiego "Ubogiego" zapewne nie zbierze pochwał i aplauzu świata, lecz z pewnością zyska aplauz świętych, szczególnie świętego Biedaczyny, i sprowadzi obfite błogosławieństwo Boże. 

Istotnie, przywrócenie widzialnych oznak czci wobec eucharystycznego Ciała Chrystusa będzie jednym z najskuteczniejszych środków  odnowy Jego Ciała Mistycznego, czyli Kościoła. 
     Oby Bóg dozwolił, że dzisiaj  (kiedy to Księża Biskupi zgromadzeni w "Księżówce" w Zakopanem na 376 Konferencji Episkopatu Polski  wysłuchają m.in. bpa Adama Bałabucha, przewodniczącego Komisji KEP ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, który przedstawi kwestie dotyczące liturgii.- mój dopisek)  w serca i umysły Pasterzy Kościoła zapadną głęboko słowa św. 
Franciszka z Asyżu:  
"Całując wam stopy, błagam was wszystkich, bracia, z taką miłością, na jaką mnie stać, abyście tak jak tylko możecie, okazywali wszelkie uszanowanie i wszelką cześć Najświętszemu Ciału i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa".  Hostia święta bowiem - i każda jej najmniejsza cząstka - to nic  innego i nikt inny, tylko sam Pan: "Corpus Christi enim Dominus est" . 
        Tyle ks Biskup, a ja na zakończenie dopowiem, że każda drobinka Przenajświętszej Hostii pozostająca na wyciągniętych dłoniach, które bez puryfikacji świeccy potem najczęściej strzepują, bądź wycierają o odzież, to przecież "takie nic", a jednak, to takie Boże drony, których wielowiekowa Tradycja Kościoła Katolickiego nauczyła się nie rozsiewać w ten sposób po świecie.To jak uczył i nadal uczy Kościół Katolicki Żywy Eucharystyczny Jezus Chrystus Król, dla którego nigdy dość ludzkiego szacunku.    

Brak komentarzy: