sobota, 24 czerwca 2017

Walne zebranie SKOPW w Poznaniu - medale

Dopiero dzisiaj, w sobotę 24 czerwca miałem możliwość odsłuchania dwóch ostatnich kazań z cyklu "Kontemplacja Ducha Świętego" cz 29 i 30. 

       Oto początek wczorajszego, z 23 czerwca. Dar męstwa. 

Składają się na niego następujące części składowe:
  1. odwaga,
  2. gorliwość i zapał do świętych czynów, odważnych i niezwykłych bez względu na konsekwencje w otaczającym świecie,
  3. wytrwałość
  4. święty upór w dążeniu do upragnionego celu choćby zdawał się nieosiągalny.
Dusze ogarnione darem męstwa podejmują czyny wielkie i szalone w oczach świata. Nie poddają się, widząc swoje niepowodzenia i przeszkody uniemożliwiające realizację tych wzniosłych celów. Nie myślą o sile przeciwności, ani o własnej słabości ...
        Te słowa z powodzeniem odnieść można do wszystkich nagrodzonych 21.06.2017  medalem "Wracam do swojego miasta" wśród których znalazła się i moja osoba. 

Słuchając wspomnianych kazań (odsłuchać je można w całości na  TV Christus Vincit ) stwierdziłem, że wszystko to, o czym mówił kapłan przeżyłem w ostatnim tygodniu. A mówił bym się nie dziwił, że taką drogą Bóg mnie prowadzi. 
     Jakże mam się nie dziwić, kiedy jestem mimo przeciwności pełen zachwytu? 
     W ubiegłą środę dziwiłem się publicznie na blogu, że się  pomyliłem i na Walne zebranie Społecznego Komitetu Odbudowy Pomnika Wdzięczności pojechałem do Pałacu Działyńskich tydzień wcześniej. 

Zaparkowałem na Msztalarskiej, zrobiłem kilka ujęć banera z Poznańską Piątką. Wszedłem do kościoła salezjanów przy Wronieckiej pokłonić się Jezusowi w tabernakulum i westchnąć w do Poznańskiej Piątki,
  
by nie tylko mnie wspierali, ale objęli patronatem duchowym całokształt problemów związanych z intronizacją Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Zebrania na które potem poszedłem nie było i wydawało by się, że sprawa rozejdzie się "po kościach", . 



Przecież nie wiedziałem wtedy, że po tygodniu dostanę medal pamiątkowy, nie wiedziałem, że zabiorę na koniec głos w dyskusji mówiąc zebranym, w 80% ludziom z tytułami profesorów, doktorów, docentów o modlitwie i jasnym publicznym dawaniu świadectwa wiary, oraz zadając na koniec obecnym pytanie:

czy my się pod figurą Serca Jezusowego stojącą tymczasowo przy kościele na Jeżycach modlimy, by stała się POMNIKIEM? Czy choć raz klęknęliśmy na ustawionym tam od roku klęczniku? I co mówi do nas biało czerwony baner z napisem WITAJ  KRÓLU pominięty, tak jak duchowa rola klęcznika w sprawozdaniu pana Przewodniczącego. 

Z jednej strony słuchacze obyci z przemawianiem od katedry, a z drugiej strony ja, któremu nawet na piśmie trudno wyrazić swoje zdanie i nim tekst puszczę w obieg czytam go po wielokroć, a i tak, i tak najczęściej zbieram przygany. 

Na Walnym zebraniu nie udało mi się tego wszystkiego co chciałem powiedzieć. Może to i dobrze, bo prawdopodobnie słuchacze zganili by mnie, że tego gadania o Jezusie Chrystusie Królu Polski nie da się słuchać. 

To nie byli KOD - owscy profesorowie. To byli w większości członkowie AKO, Akademickiego Klubu Obywatelskiego im Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu. A jednak już sama nazwa Jezus Chrystus Król Polski nie chce im przejść przez gardło. 

Boga, Honor i Ojczyznę rozdzielili przecinkami nie tylko w piśmie, ale co istotne w swoich sercach i nie potrafią tych trzech spraw widzieć jak Trójcę Świętą w nierozłącznej całości.  Listopadowy "Jubileuszowy Akt przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana" odczytany uroczyście 19 listopada w kościele na Jeżycach między innymi przez Przewodniczącego Komitetu prof. Stanisława Mikołajczaka (patrz wpisy:.....) nazwany został w sprawozdaniu intronizacją. 

Tak, byłaby to pełna intronizacja gdyby, no właśnie, gdyby władze świeckie i władze kościelne chciały ten akt publicznie nazwać intronizacją, ale tego nie uczyniły, gdyż nie było takiej intencji. Jest historycznie uświęcony ceremoniał koronacyjny i Jego należy się w przyszłości trzymać.

Podobnie każdy ważnie wyświęcony kapłan odprawiający Ofiarę Mszy Świętej, nawet wymawiający publicznie słowa konsekracji, jeśli w duchu nie chce złożyć Bogu Ojcu bezkrwawej ofiary z Jego Syna Jezusa Chrystusa nie dokonuje konsekracji chleba w Ciało Pańskie i konsekracji  wina w Krew Pańską.   

Na Walnym zebraniu przed wręczaniem medali poprzedzonych występami 4. śpiewaków z Opery Poznańskiej odbyły się trzy głosowania: pierwsze nad przyjęciem (zatwierdzeniem) Sprawozdania Zarządu 

drugie nad zatwierdzeniem sprawozdania finansowego i ostatnie nad wyrażeniem absolutorium dla Władz Stowarzyszenia. Przyglądając się rozłożonym na stole prezydialnym etui z medalami leżącymi na 10. kolumnach, określiłem ich ogólną ilość na 40 - 50 sztuk. Nie liczyłem odznaczonych ale sądzę, że zdecydowana większość z 40 osób obecnych na sali najbardziej zasłużonych i aktywnych członków stowarzyszenia je otrzymała

Gdy zaś chodzi o 3. jawne głosowania okazałem się jedyną osobą, która przy głosowaniu nad przyjęciem Sprawozdania Zarządu za 2016 rok wstrzymała się od głosu.


Gdyby mnie spytano dlaczego odpowiedziałbym:
Sprawozdanie ma luki, które zakłamują prawdę historyczną, a mianowicie wpisano w nim, że przejazdowi figury Serca Jezusowego z Placu Zbawiciela przy kościele Św. Krzyża do kościoła pw Serca Jezusowego na Jeżycach towarzyszyła asysta samochodów osobowych. Otóż nie zgadzam się z takim zapisem


Szczegółowy opis na całej po 5 km trasie przejazdu przez śródmieście Poznania figury Serca Jezusowego wraz z 27 zdjęciami z tego przejazdu zamieściłem następnego dnia na moim blogu  we wpisie "Pojednanie" przed Królem 

Prawda jest taka, że kawalkadę czterech pojazdów otwierał na całej trasie pojazd Żandarmerii Wojskowej jadący na syrenie i sygnałach świetlnych, bezpośrednio za nim jechałem moją KIA 

z bijącym ostro (radośnie) na całej trasie dzwonem "Pojednanie", za którym jechał wojskowy samochód ciężarowy wiozący na skrzyni z opuszczonymi bokami  leżącą na wznak figurę Serca Jezusowego. 

Zwisające nisko boki skrzyni ładunkowej udekorowane były biało-czerwonymi flagami. Do piastowskiego Poznania wjeżdżał z królewskiego Krakowa nie ukoronowany Jezus Chrystus Król Polski. Całą kawalkadę zamykała jadąca na sygnale miejska Policja. Miasto na całej trasie było jak wymarte i sprawiało wrażenie jakby wojsko wiozło z pełną czcią i godnością  ogromnych rozmiarów niewypał, niewybuch, który gdy stanie na cokole na Placu Mickiewicza  w królewskiej koronie wybuchnie duchowo na przyszłość całej Europy.

       Mam nadzieję, że pani Tosia (na zdjęciu obok) poetka napisze poemat o królewskiej Koronie dla Chrystusa Króla jaka trzy dni później leżała u stóp figury Serca Jezusowego w dniu jej poświęcenia przez Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego Metropolitę Poznańskiego, o założeniu której Zarząd Stowarzyszenia nie chce na forum publicznym w ogóle rozmawiać. 
Kochani ta figura jest na wskroś religijna i misyjna, a do misji nawrócenia wierzących i niewierzących, wątpiących i obojętnych niezbędne jest duchowe wsparcie naszych  ludzkich działań przez 

ZMARTWYCHWSTAŁEGO  
EUCHARYSTYCZNEGO  
JEZUSA CHRYSTUSA 
KRÓLA  POLSKI   


   

Brak komentarzy: