poniedziałek, 31 lipca 2017

Nie podjęta Perła

       Do kościoła wszedłem już po różańcu.  Ks. kan. Zbigniew Tokłowicz po wyjściu z konfesjonału przejrzał ambonkę i sprawdził czytania mszalne oraz intencję Mszy św. po czym wszedł do zakrystii. Ja miałem wystarczająco dużo czasu by przed żywym Jezusem w tabernakulum odmówić dziesiątkę koronki w intencji kapłanów, oraz drugą dziesiątkę, o pomyślną realizację nowego banera. 
     Od pierwszych chwil czekałem na słowo Pańskie. Co też mi Pan odpowie na wizję banera z dopowiedzią.  Z długiego psalmu  119 w pamięci utkwił mi wiersz 129: " Twoje napomnienia (Boże) są przedziwne, dlatego przestrzega ich moja dusza" i refren: "Jakże miłuję Prawo (Prawdy) Twoje, Panie". Na ten temat warto byłoby napisać oddzielny wpis na blogu podając konkretne przykłady z życia. 

     Homilia ks. prob. Krzysztofa Frąszczaka dotyczyła Królestwa niebieskiego zobrazowanego w trzech przypowieściach o skarbie, o perle i o sieci.
     Z całej odczytanej dzisiaj Ewangelii (Mt 13, 44-52) wychwyciłem podsumowane tychże trzech przypowieści: wizję piekła, o jakiej mówi wiersz 49 i 50: "Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". Trzy  przypowieści o których mówił ks. Proboszcz to dobre rady, z których warto nam skorzystać. Natomiast Jezusowa wizja Sądu Ostatecznego, o której kapłan nie wspomniał, to przedziwne napomnienie Boże, o przestrzeganiu którego mówi dzisiejszy psalm w wierszu 129.  O Boże Miłosierdzie, ten skarb na trzecie tysiąclecie dany nam przez Papieża Jana Pawła II,  należy nam zabiegać za życia. Po śmierci nic już sobie nie wymodlisz. Na końcu świata "wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". Nie będzie podziału na dobrych i złych, będzie podział na złych i sprawiedliwych. A kto jest sprawiedliwy oceni nie człowiek, a Bóg. Fizycznego podziału wg Bożego wyroku dokonają aniołowie, a nie ludzie. Tak więc nie dobro, a  Boża sprawiedliwość będzie wtedy jedynym ostatecznym kryterium znalezienia się człowieka w Królestwie Bożym.
      Niechaj podsumowaniem usłyszanej przeze mnie pierwszej niedzielnej homilii nowego Księdza Proboszcza będzie ostatnie zdanie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: wiersz 52: "Każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare" w połączeniu z cytowanym wierszem 129 z psalmu 119.

"Twoje napomnienia są przedziwne" Boże. Gdy tylko w Komunii świętej przyjąłem do serca żywego Jezusa Chrystusa, w chwili gdy klęknąłem w ławce by Go adorować, dostałem od Niego przedziwne napomnienie. 
     Opiszę je literacko słowami dzisiejszej Ewangelii: Widziałeś Jerzy trzy kielichy z Moim Ciałem. Miałem przygotowaną dla ciebie Jerzy Perłę przed ołtarzem, a ty zamiast klęknąć i ze spokojem czekać na Nią pospieszyłeś się do ukrytego Skarbu by Go ukryć w swoim sercu. Przebieranie ryb zostaw rybakom. Trzeba ci było klęknąć na środku i modlić się (śpiewać) w duszy słowami:
"Chwała i dziękczynienie bądź w każdym momencie Jezusowi w Przenajświętszym, Boskim Sakramencie.

niedziela, 30 lipca 2017

Baner z dopowiedzią

Pamiętaj abyś dzień święty święcił - brzmi jedno z 5. przykazań kościelnych.
Muszę się przyznać, że mam z nim kłopoty. Gdy się dzisiejszego ranka obudziłem, jeszcze leżąc w łóżku pytałem się Ducha Świętego jaki masz Boże plan na dzisiaj dla mnie. I jak to się mówi, przez głowę przeszło "tysiąc" pomysłów, z których w każdym było coś odświętnego, coś z czym przez cały tydzień nie miałem do czynienia, coś co dla człowieka stanowiło by odskocznie od codzienności, jakąś tam rozrywkę, uprzyjemnienie sobie upływającego czasu na pustelni przy Placu Zmartwychwstania.


Ale tu chodzi nie o uprzyjemnienie sobie czasu, tu chodzi o święcenie czyli robienie czegoś na chwałę Bożą, a nie na chwałę człowieka. Nie mówię tu o niedzielnej Mszy świętej, bo to dla wierzącego katolika jest jasne jak słońce. Doskonale to ujął ks. Jacek Bałemba na swoim blogu https://verbumcatholicum.com/   głosząc dzisiaj, gdzieś na drugim końcu Polski kazanie o Mszy Świętej, które odsłuchałem z nagrania na zakończenie niedzielnego dnia. Rozpoczęło się ono od słów: "Czym słońce dla świata, tym jest Msza Święta w Kościele Bożym".


Z takimi myślami ubrawszy się odświętnie rozpocząłem dzień święty święcić na kolanach pod pomnikiem. I gdy tylko rozpocząłem tradycyjnie od Ojcze nas, Zdrowaś Maryjo i Wierzę w Boga zamiast dalej, jak to mam w zwyczaju odmawiać Koronkę modliłem się wpatrując się w Jezusa Miłosiernego, nie zważając na to, co usta głośno mówią. To nie było "klepanie", po prostu nie słyszałem swoich słów. Gdy się pokapowałem, że coś nie tak, przesuwając paciorki na różańcu byłem już pod koniec pierwszej dziesiątki. I tak zaczęło się to odświętne nie tuzinkowe święcenie niedzieli. No bo skoro już odmówiłem jedną dziesiątkę różańca, to widocznie mam odmówić cały różaniec, ofiarując każdą z dziesiątek w stałych intencjach.
   Gdy zaś przyszło do rozważania tajemnic różańcowych, wpatrzony w słowa Jana Pawła II umieszczone na pomniku oświetlonym promieniami wschodzącego znad drzew słońca, uświadomiłem sobie, że tajemnice światła Ojciec święty wymodlił i przemodlił odmawiając pozostałe 15. dotychczasowych tajemnic.
Musiał wtedy prawdopodobne intensywnie nad nimi myśleć. I tak patrząc na Jezusa Miłosiernego a w myślach na figurę Serca Jezusowego do Pomnika Wdzięczności, odmawiając różaniec rozważałem w sercu prośbę, jaka grubo ponad miesiąc temu została do mnie skierowana:
"Należało by zmienić napis pod figurą Serca Jezusowego, gdyż dotychczasowy "Witaj Królu" wyblakł na słońcu  od 18 listopada ubiegłego roku." i tu padła pod moim adresem propozycja, by nowy napis brzmiał: "Króluj nam Chryste" z dopowiedzią:  "jest taki neutralny i dla wszystkich do przyjęcia."   
        Może gdyby nie ta "neutralna" dopowiedź, pewno gotowy nowy baner by już wisiał. Proponowany  napis "Króluj nam Chryste" wraz z dopowiedzią odebrałem dwuznacznie. Dla osoby dla której Jezus Chrystus jest Królem Polski słowa "Króluj nam Chryste" są aktualną akceptacją społecznego panowania Chrystusa w Polsce. Natomiast dla kogoś kto odrzuca słowa encykliki Quas Primas Papieża Piusa XI , powtarzane w dzisiejszym  Kościele  słowa "Króluj nam Chryste" oznaczają bliżej nieokreślone w czasie i przestrzeni królowanie raczej przyszłe niż obecne i raczej gdzieś tam we wszechświecie, ale nie koniecznie tu dzisiaj w obecnej Polsce.
       I tak odmawiając  kolejne dziesiątki różańca mając przed oczyma napis jaki zwisa z części ołtarzowej pomnika Jezusa Miłosiernego dopisałem w myślach na jego końcu najpierw słowo POLACY,  a w następnej dziesiątce słowo WIELKOPOLANIE. I teraz mój wzrok przeniósł się na wysokość oczu Jezusa miłosiernego i Jego błogosławiącej prawicy i w panoramie ujrzałem: "Królującego nam Chrystusa", a z lewej strony dziękujących za łaskę katolickiej wiary POLAKÓW a z prawej  WIELKOPOLAN.
       Jest godz.:8:40 zatwierdzam wpis i idę do kościoła
          Rzymski katolik idzie do kościoła na niedzielną Mszę Świętą odprawianą w tradycyjnym rycie rzymskim zakończył w konkluzji swoje niedzielne kazanie ks Jacek Bałemba. Ja, tym razem po miesięcznych niedzielnych tygodniowych tradycyjnych ofiarach Mszy Świętych poszedłem do parafii na liturgię wg. Novus Ordo Missae.

   Uwaga: wszystkie zdjęcia Placu Zmartwychwstania i jego otoczenia wykonałem dzisiejszego ranka po modlitwie pod pomnikiem. To obok symulacja projektu banera z dopowiedzią.

piątek, 28 lipca 2017

Chichot demona.

Komputery, internet, maile, komórki mają to do siebie, że lubią czasami sprawiać figle. Są jednak takie figle, z których się najbardziej demon cieszy. Polegają one na tym, że prawda zamienia się w kłamstwo, a kłamstwo staje prawdą. Trudno to potem prostować, zwłaszcza jak takie przekłamania odbierają cześć drugiej osobie. 


Na stronę internetową mojej parafii wdarło się po raz kolejny  przekłamanie. O poprzednim napisałem we wpisie pt "Pożegnanie", z 1 lipca. br, kiedy to wspomniałem o komentarzu ks. prob. kan. Andrzeja Strugarka do jego "Ostatnej Prośby" do parafian, którą umieścił 26 czerwca o godz 18:07, na 23 min przed rozpoczęciem poniedziałkowej Mszy św z udziałem Matek Różańcowych, po której to Mszy św. dał specjalny komentarz dotyczący mojej osoby.  I nie chcę się ustosunkowywać do słów które padły z ambony, ale do słów Jakie znajdują się na stronie mojej parafii. http://www.baranowo.archpoznan.pl/ogloszenia-parafialne/ostatnia-prosba/ 

Ostatnia prośba!

Proszę o pamięć w modlitwie i Mszach św. – zapewniam także o modlitwie. Proszę nie akceptować próby wymuszenia na Was upamiętniającej tablicy w kościele i na pomniku . Bardzo dziękuję. Z Panem Bogiem…

Powyżej zamieściłem skopiowaną "Ostatnią  prośbę" w wersji, jaką ją można dzisiaj odczytać. I znowu nie chodzi mi w tej chwili o treść "Ostatniej Prośby";  jest bowiem identyczna z tą sprzed miesiąca. Chodzi mi o to: kto ją napisał i kto się z nią utożsamia, kto ją firmuje swoim kapłańskim autorytetem? Stary ks. Proboszcz czy także i nowy? 

        Dlaczego mam jakieś "ale"? Skoro ostatnia prośba poparta do tego ustnym komentarzem mimo, że nie podpisana należało by rozumieć, że była to ostatnia prośba Starego Proboszcza. Ale rzecz w tym, że na dzień dzisiejszy wpis "Ostatnia prośba " jest pod szyldem ks. Krzysztofa Frąszczaka. Ot komputer sprawił figla, demon chichocze, a mnie nie warto o to szat rozdzierać.

Z czego on się tak chichocze? 

Wczorajszy dzień dzienniczek duszy: Godz 7:30 szykuję się na ranną Mszę Świętą. Cały czas pada, nie sposób było odmówić ranne pacierze przed pomnikiem. Ubrany odświętnie jadę na poranną modlitwę do Jezusa ukrytego w tabernakulum. Od samochodu do drzwi kościoła idę pod parasolem. W kruchcie zwijam parasol, kontem oka widzę brewiarz na półeczce w wejściu do konfesjonału. Klękam tak jak przedwczoraj o to prosił w kazaniu ks. Piotr Natanek na oba kolana. Dotychczas klękałem po wejściu do kościoła na jedno kolano. Dzisiaj mam parasol w ręce, na którym się wspieram wstając z kolan.  Zajmuję "swoje" miejsce w pierwszej ławce i oddaję się modlitwie. Intencje Koronki: jak zwykle, od lat te same. Zdążyłem odmówić 3. dziesiątki i p. Ala poprowadziła 10. różańca w intencji kapłanów, za chorych, za pokój w rodzinach, w kraju i na świecie. Po różańcu kończę koronkę i pozostałe pacierze. 

      Msza święta. Mam aparat mógłbym zrobić dobre zdjęcia, ale rezygnuję (tu wklejam zdjęcie ze środy, z nowenny do Świętej Rodziny). Cały dzień w pracy w firmie. Wieczorem słucham na żywo kazania dedykowanego Papieżowi, biskupom, zwolennikom ekumenizmu i wszystkim na umocnienie naszej katolickiej wiary przez ks. Piotra Natanka. Przestało padać. Okazja by skosić trawę przy pomniku. Koszenie kończę w trakcie Apelu Jasnogórskiego. Odmawiam 2. dziesiątki koronki, przerywam idę do domu i przebieram się na wyjściowo, by wrócić pod pomnik i dokończyć  wieczorne modlitwy. Zszarzało i ściemniło się szybko. Tylko dwie lampy - kule przy pomniku się świecą. W trakcie śpiewania 5. dziesiątki Koronki przy lewej poręczy zatrzymuje się chłopaczek, kładzie rower na placu i klęka. Po chwili przyprowadza ze sobą prawdopodobnie babcię, która klęka z nim na chwilę. Proszę byśmy we trójkę odmówili modlitwę do Anioła Stróża. Gdy odchodzą nie wstając z kolan mówię im krótkie "dziękuję" i modlę się dalej. Zupełnie nie chce mi się wracać do domu. W różańcu omadlam najbliższych, a szczególnie środowe Anie i dzisiejszą  czwartkową solenizantkę. 

        Widocznie tych moich modlitw i to przez Boga wysłuchanych - szczęśliwe dachowanie, w czasie mojej rannej modlitwy za uczestników wypadku -  było za dużo, bo w poczcie mailowej, z adresu parafii , par_jozef@poczta.onet.pl znalazłem dziwny w treści niepodpisany wpis.  

        W literaturze spotkałem się ze zjawiskiem podszywania się demona pod pocztę internetową. Nie mógł go napisać żaden z księży proboszczów. Ks Andrzej podał w ostatnich swoich ogłoszeniach parafialnych na stronie internetowej parafii dla ułatwienia kontaktu z nim w nowej parafii swój prywatny adres mailowy, a poczta przyszła 27 lipca z adresu parafii.  A przecież rzecz dotyczy przytoczonej na wstępie "Ostatniej prośby" ks. prob. kan. Andrzeja Strugarka skierowanej do parafian.

         Całkowicie zgadzam się z anonimowym autorem meila, że o ile materialnie wyrażona publicznie w formie słownej 26 czerwca po Mszy św. jak i w formie wpisu internetowego w ogłoszeniach parafialnych prośba ks. prob. kan Andrzeja Strugarka była dla Niego do przyjęcia, o tyle ta sama treść zmaterializowana w formie odlanej w mosiądzu tabliczki i do tego wykonanej moim staraniem, wzbudziła by sensację, a nie realizację woli Bożej. 

        Sensacją i to wielką bowiem było, gdy w czasie pożegnalnej biesiady, w czasie gdy parafianie biesiadowali pozwoliłem sobie na oczach Księdza Andrzeja przeprowadzić sondaż wśród parafian, gdzie takową tabliczkę upamiętniającą posługę pasterską Księdza Andrzeja umieścić w kościele. Nie kryłem się z sondażem pytając najbliższe księdzu osoby o zdanie. Różne były reakcje parafian na wzięcie udziału w plebiscycie, ale zdecydowana większość bo 85% pytanych z kilku propozycji wskazała ścianę obecnej  zakrystii, a dawnego pokoju, w którym na początku swojej posługi w Baranowie dzięki radzie Zygarłowskich ksiądz   zamieszkał zdobywając tym sobie od pierwszego dnia wielki szacunek parafian. Taka była wtedy wola Boża

A jaka jest dzisiaj wola Boża? Wyraził ją sam ks. Andrzej pisząc "Ostatnią prośbę" prosząc z jednej strony o pamięć w modlitwie i o Msze święte, a z drugiej strony prosząc parafian by nie akceptowali mojej próby wymuszania na nich umieszczenia tablicy na pomniku i w kościele. Muszę przyznać, że tak wyrażona przez ks. Proboszcza wola  ucieszyła mnie, gdyż podobnie jak przy budowie pomnika całkowicie zdał  się na mnie, 

tak i teraz nie chciał w "moją wo" mieszać Parafian, zostawiając Boże sprawy Bogu.      I dobrze się stało bowiem 1. lipca, w okresie bezkrólewia przed wprowadzeniem przez ks. Dziekana nowego ks. Proboszcza, zrobiłem na pomniku trzy przymiarki gdzie umieścić  tabliczkę:
na gładzi pomnikowej 10 cm nad powierzchnią części ołtarzowej, pod moją tablicą i pod poręczą Totus Tuus. Nawet ta ostatnia propozycja wcześniej opisana na blogu, jako najlepsza, nie była jednak zgodna z wolą Bożą

      Wola Boża była inna. Dał mi ją poznać Jezus Miłosierny, gdy przyglądając się rozchodzącym się z Jego serca jasnym odmalowanym promieniom i oporowi z jakim spotkały się moje prace,

 
przypomniałem sobie o zatopionych w asfalcie rozchodzących łaskach Bożego Miłosierdzia, które rozmalowałem 20 kwietnia na dolnej warstwie asfaltobetonu.

I wtedy mój wzrok padł na kamień leżący bezpośrednio pod tablicą gminną informującą o nazwie Plac Zmartwychwstania. To najbardziej godne miejsce na upamiętnienie Twojej posługi duszpasterskiej w Baranowie Księże Proboszczu. 

    Spodobało się to miejsce Bogu. Spełnia wszystkie Twoje Księże Proboszczu prośby wyrażone zarówno na piśmie w "Ostatniej prośbie", jak i wyrażone potem publicznie w obecności parafian, a do tego uświęca nie tylko sam pomnik i część środkową Placu Zmartwychwstania ale mówi, że Plac Zmartwychwstania rozciąga się symbolicznie na całe Baranowo. 

W tej tabliczce, nie z przez ciebie Księże Andrzeju inicjatywy powstałej (bo to byłaby ludzka próżność), nie przez Ciebie ufundowanej, nie jest już skumulowana sensacja, jak się Tobie wydaje

W niej kryje się Twoja Księże Proboszczu pokora. Możesz ją oczywiście zabrać, żaden problem, nie jest ani przyklejona, ani przykręcona śrubami które dostałem od odlewnika razem z odlewem. Ona sobie tak po prostu leży. Nie połaszczył się na nią żaden menel, nie połaszczył się na nią zbieracz metali kolorowych, nie zdjął jej żaden parafianin.    

       Przez pierwszy tydzień z drżeniem obserwowałem bacznie zachowania pieszych, dzieci, młodzieży, dorosłych ludzi jadących w pojazdach czy ktoś jej nie ukradnie. Każdy, kto ją przeczytał doskonale wie, że to ja ją umieściłem na tym kamieniu a słowa, które na niej są, nie są żadną szyderą

Nie każdy kapłan swoją posługą pasterską zasłużył sobie na takie wyróżnienie w oczach parafian. Tydzień temu gdy firma utrzymująca zieleń na tej części Placu Zmartwychwstania kręciła się z workiem na trawę wokół kamienia z tabliczką nie ukrywam, że miałem obawy, że może zniknąć, ale nie zniknęła. Dzisiaj gdy demon wyłożył karty na stół i zagroził, że sam zabierze tabliczkę, albo komuś zleci jej kradzież, napiszę trudno, widocznie taka jest wola Twoja Boże, ja to, o co prosiłeś już dwa tygodnie temu wypełniłem tak jak prosiłeś. 

W czasie dzisiejszej wieczornej Mszy św. modliłem się o łaskę wiary u uczestników dachowania. Przyszły mi wtedy na myśl dwie cienkie połączone modlitwą niewidoczne z dala żyłki ma których wisi tabliczka. Tak, jak cienkie są żyłki, tak cienkie jest nasze ludzkie życie. Warto byśmy byli na przerwanie naszej żyłki życia w każdej chwili przygotowani i dobrze jest, jak ktoś patrząc po wielokroć dziennie na ten kamień z tabliczką, wzbudza w sobie przyjazne w stosunku do ciebie Księże Andrzeju myśli, a każdego dnia klęcząc na oba kolana wspomina w modlitwie Twoją kapłańską posługę w Baranowie.