niedziela, 16 lipca 2017

Kajet kościelnego

15 lipca skończyła się 83 piesza poznańska pielgrzymka na Jasną Górę. Jej wyjście, 6 lipca 2017 roku, spod poznańskiej katedry opisałem we wpisie link . Dzisiaj, po tygodniu od czasu gdy z dzwonem "Pojednanie" pojawiłem się na trasie pielgrzymki w Kotłowie czas zdać relację z mego pobytu na tym szczególnym miejscu. 

      Nim zajmę się kajetem kościelnego, w którym znalazłem na końcu dwa interesujące mnie wpisy dwóch moich kuzynów przedzielone wpisem bpa Damiana Bryla tegorocznego głównego celebransa Eucharystii odprawianej w intencji jedności na kotłowieckim wzgórzu, z której pochodzą dołączone do wpisu zdjęcia, zajmę się nieco historią. 

      Nie da się mówić, a zwłaszcza pisać o jedności, na czym ma ona polegać, co jest istotą ewentualnego  pojednania, kiedy nie wróci się do przyczyn rozłamu, przyczyn schizmy i herezji jaka się pojawiła w tej parafii. 

Po raz pierwszy w polowej Mszy Świętej o jedność uczestniczyłem przed 35 laty 10 lipca 1982 roku. Nie mam z tego roku, z tej pielgrzymki, żadnych materiałów archiwalnych, dlatego oprę się na moim albumie z 49 Poznańskiej Pielgrzymki na Jasną Górę z 1983 roku.
        Wśród 23 pielgrzymów jacy w 1983 roku wybrali się z przeźmierowskiej parafii na Jasną  Górę (Baranowo należało wtedy do parafii w Przeźmierowie), 

    w trzeciej grupie było dwóch weteranów: 11 letni Kuba i moja osoba. Wymarsz tak silnej grupy można wytłumaczyć nie tyle moją inicjatywą, co przyjazdem w dniu 20 czerwca 1983 roku  do Poznania Papieża Polaka, świętego Jana Pawła II, w ramach II pielgrzymki do Polski.    

     Wybierając się co jakiś czas z dzwonem "Pojednanie" do parafii p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Kotłowie, mam okazję obserwować co się przez lata zmieniło.  

Schizma i herezja miały miejsce 10 czerwca 1971 roku, a więc 46 lat temu, kiedy to parafianie chcieli wymusić na Arcybiskupie Antonim Baraniaku SDB by pozostawił im jako proboszcza dotychczasowego wikarego mianowanego proboszczem w innej parafii. 

       Skończyło się na podziale parafii.  2000 osób po zerwaniu przez kapłana ze Stolicą Piotrową weszło w skład najliczniejszej parafii Kościoła Polskokatolickiego, a 600 osób zostało w tradycyjnym Rzymsko - Katolickim Kościele Powszechnym.

      Z Albumu z 1983 roku:

"Utrudzeni drogą przez niekończącą się wieś Strzyżew łączącą się z Kotłowem, rozsiadamy się na  "Świętej Łączce". Niestety większość z nas siedzi w pełnym słońcu, gdyż wierzba, pod którą odprawiały się przez dwa lata polowe Msze święte (tylko dla rzymskich kakolików - schizmatycy okupowali kościół na wzgórzu cmentarnym) daje tylko cień na ołtarz...

Rozpoczyna się ofiara Mszy św., na którą kapłani przynieśli z zabytkowego kościoła (z XII wieku) cudowny obraz Matki Boskiej Kotłowskiej, oraz stary krucyfiks (który postawiono na polowym ołtarzu). 

O ten obraz toczyła się batalia między zwaśnionymi podziałem parafianami zakończona wykonaniem kopii przez Polsko- Katolików.

Mszę św. pod wierzbą, przy krzyżu, celebruje miejscowy ks. Proboszcz w asyście pielgrzymujących kapłanów. We Mszy św. uczestniczą oprócz pielgrzymów miejscowi parafianie... 

Nasze krzyże pątnicze, w czasie Mszy św. trzymane przy ołtarzu w rękach przez diakonów, przystrajane są każdego dnia  świeżymi kwiatami. 

Lekcję czyta diakon, a za nim stoi rozmodlony ks. Andrzej Grabański pierwszy wikariusz w Kotłowie po rozłamie, a obecny (w 1983 roku - mój dopisek)  kapelan Poznańskiej Pielgrzymki na Janą Górę. 

On to z polecenia Arcybiskupa Antoniego Baraniaka od 1974 roku prowadzi corocznie Poznańską Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę. Za jego też przyczyną modlą się pielgrzymi o   p o j e d n a n i e  tej parafii na Świętej Łączce. Ekumeniczną homilię o jedności, pojednaniu  i przebaczeniu wygłasza podobnie jak w roku ubiegłym ks. Ryszard Mikołajczak. Niestety nie wszystkie słowa do nas docierają. 

Są zagłuszane przez przez warkot silników motocyklowych. Jacyś złośliwi ludzie przejeżdżają za naszymi plecami to w jedną, to w drugą stronę. Są to chyba pozostałości po świętej wojnie kotłowskiej."




       A dalej przy zdjęciu jak obok znajduje się mój wpis sprzed 34 lat: "Kleryk Andrzej w otoczeniu Elżuni Danielak i Kuby na ostatnich metrach przed "Świętą Łączką" . Prawda, że nie widać po nich zmęczenia drogą pod górkę kotłowską"

       I kolejny cytat:      
"Widok łysiejącego ojca pchającego wózek z małym Łukaszem wywoływał różne reakcje u przyglądających się pielgrzymce ludzi (wtedy, przed 34 laty, gdy nie znano pieluch jednorazówek, widok 19 miesięcznego dziecka biorącego udział w pielgrzymce był niespotykany - mój obecny dopisek). 

Niektóre kobiety ...widząc mnie pchającego wózek załamywały ręce i pytały czy dziecko jest zdrowe i normalne. Któraś z pań rzuciła plotkę, że dzieciak podobno nie ma matki, która porzuciła rodzinę. 

Szkoda, że zainteresowani nie słyszeli publicznie wypowiedzianych głośno moich intencji różańcowych. Dowiedzieli by się wtedy, że idę z rodziną pieszo na Jasną Górę, by na Lutyckiej  mogły się rodzić żywe wszystkie poczęte dzieci i aby przyjaciele mamy i taty odnaleźli drogę do Boga."

     Tyle cytatów z pamiętnika z pielgrzymki sprzed 34 laty. 
      Na koniec tego wpisu warto wspomnieć o dwóch braciach bliźniakach, którzy na Jasną Górę, na swoją pierwszą pielgrzymkę w życiu wyruszyli 10 lipca 1983 roku z Ostrowa. 

Pytani przez mamę, po powrocie z Częstochowy w jakim wieku szli pielgrzymi stwierdzili, że generalnie w ich wieku, a tylko nieliczni byli w podeszłym wieku. To znaczy,  spytała mama? No tak może mieli 20 -25 lat. 

Dzisiaj jeden z nich jest   kapłanem, który po odprawieniu ofiary Mszy św. w Kotłowie wg. mszału Pawła V i dojściu do Częstochowy poszedł dalej do Łagiewnik. 
Będzie o nim w następnym odcinku.

Brak komentarzy: