poniedziałek, 3 lipca 2017

Powitanie ks. Krzysztofa Frąszczaka

Każdy człowiek jest istotą cielesno duchową. 
Co to oznacza w praktyce? 
Ano to, że składa się z nieśmiertelnej duszy i śmiertelnego ciała. 

Śmiertelne ciało naszego nowego Księdza Proboszcza witaliśmy w sobotę w pierwszym dniu Jego kapłańskiej posługi na Mszy Świętej o godz. 18:30. Ale jak powitać Jego duszę zastanawiało się od sobotniego ranka moje ziemskie ciało? 

       Rozwiązanie przyszło na rannej modlitwie. Nie wiesz co zrobić, masz jakiś problem, klęknij i módl się ufnie i wytrwale, a rozwiązanie się znajdzie. 
I znalazło się. 
Myśl była prosta. 

Czy tak, jak się Polak z Polakiem wita, przez podanie dłoni, wymienienie uprzejmości?

To całkowicie odpada. 
Scenariusz powitania jest przecież z góry określony. 

Nowy ksiądz proboszcz Krzysztof Frąszczak, będę często pisał Jego imię i nazwisko, by utrwaliło się w prawidłowej wymowie i pisowni parafian wprowadzonych w błąd, który został przez zainteresowanego po kilku dniach naprawiony, 

zostanie procesyjnie wprowadzony przez ks. dziekana Dekanatu Przeźmierowskiego ks. Karola Górawskiego w asyścia ks. prałata prof. Bogdana Częsza do kościoła w Baranowie, 

by odprawić pierwszą Mszę Świętą, jako drugi proboszcz parafii pw. Św. Józefa Oblubieńca NMP. Na wejście zwrócimy się do Boga z pieśnią: Kto się w opiekę odda Panu swemu, a całym sercem szczerze ufa jemu, śmiele rzec może mam obrońcę Boga, nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga. Żadna straszna trwoga!

Na początku zostanie Mu odczytany przez Księdza Dziekana dekret Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego Metropolity Poznańskiego przekazujący władzę nad duszami parafian.  
Po homilii w credo będzie bardzo ważne  publiczne, wobec stojących w milczeniu parafian i przyjmujących od swego duszpasterza jednoosobowe wyznanie rzymsko - katolickiej wiary przez ks. prob. Krzysztofa Frąszczaka, rozpoczynające się od słów: Ja Krzysztof Frąszczak proboszcz parafii pw. Św. Józefa Oblubieńca NMP w Baranowie wiarą mocną wierzę we wszystkie i poszczególne prawdy zawarte w Symbolu wiary i wyznaję je, a mianowicie:

Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.


I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.

Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.  

 Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo. I wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca.


Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenie grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen. 
Uwaga: A więc już nie Kościół katolicki, nie rzymsko- katolicki jak było w Wyznaniu Wiary  sprzed 100 laty, w jakim byłem chrzczony, w jakim ojcowie i dziadowie wzrastali, w jakim Mieszko I przyjął chrzest,  tylko Kościół powszechny, a więc jaki?



A na zakończenie Mszy Świętej przewidziano powitanie Wielebnego Nominata przez wyznaczoną delegację parafian, którym z góry, już tydzień wcześniej, ks. Andrzej Strugarek dziękował 

oraz Pana Wójta Gminy Tarnowo Podgórne Kazimierza Czajki z niezbędnikiem i kwestionariuszem meldunkowym.
I gdzie tu ma się zmieścić podziękowanie mojej duszy. 

We czwartek piekłem przez cały dzień poznańskie rury, a w piątek chleb. A więc przywitam Księdza Nominata po staropolsku, nie kwiatami (co chłopu po kwiatach, kiedy nie umie się nimi tak cieszyć jak kobiety), a po prostu tak, jak wita się nowożeńców chlebem i solą. Spakowałem specjalnie upieczony jeden z malutkich chlebków (pierwszy raz piekłem takie małe) i łyżkę soli oraz napisałem życzenia i włożyłem  wszystko w woreczek foliowy. 
        Z tą niespodzianką pojechałem do odlewnika odebrać dwie zamówione przed dwoma miesiącami tablice. O ile dwie wcześniejsze zamówione na Wielkanoc zdążyły na ostatnią chwilę na uroczystość Bożego Miłosierdzia, tak z tymi ślimaczył się przez dwa miesiące. Nie dochodzę co było tego przyczyną, ale ktoś widocznie duchowo mieszał, by nie zostały zrobione w miesiącu, kiedy zainteresowany wyraził na ich treść zgodę. Gdy przyszło do rozliczenia pokazałem mistrzowi treść "Ostatniej Prośby" pytając co teraz zrobimy? Wzruszył ramionami. Pytam go wobec tego za ile odkupi ode mnie wykonane tablice. Nie chciał mi powiedzieć ile kosztuje złom mosiądzu obawiając się, że mu zapłacę tylko za cenę złomu.  Tym razem fachowiec nie zarobił na mnie. Poniedziałkowy publiczny komentarz do "Ostatniej prośby" zdążyłem od razu oddać Bogu, więc pozostało się nawzajem przeprosić i rozstać się z odlewnikiem, podając sobie ręce. Rozpoczętą z Radiem Maryja  koronkę do Bożego Miłosierdzia w drodze do odlewnika  dokończyłem na grobie najbliższych syna i żony.
        Wracając z cmentarza z chlebem i solą w kieszeni, oraz z tablicami w bagażniku, zahaczyłem o plebanię. Wejdę do kościoła na krótką rozmowę z Bogiem pomyślałem. Budynek był zamknięty, czekał na Nowego Proboszcza. Przed plebanią przywitał mnie łaszący się kot Ks. Andrzeja, który po swojemu przeżywał przeprowadzkę swego pana. 

      Na wieczorną Mszę świętą przyjechałem 10 min przed czasem. Moje miejsce w pierwszej ławce było zajęte. Zarezerwowałem miejsce w pierwszym rzędzie na chórze i wróciłem na dół, by powitać w wejściu chlebem i solą ks. prob. dra Krzysztofa Frąszczaka.  Klęknąłem na klęczniku pod chórem. Obok w konfesjonale spowiadał ks. kan. Zbigniew Tokłowicz. 

    Nie fizyczne, a duchowe powitanie, a więc zawiniątko z chlebem i solą mam złożyć w konfesjonale.  Gdy Ksiądz Kanonik skończył spowiadać podszedłem i poprosiłem by wychodząc zechciał położyć na siedzeniu zawiniątko z chlebem i solą nie zdradzając Nowemu Proboszczowi ofiarodawcy.  
       Musiał nie wytrzymać, bo w niedzielę, w Chybach odebrałem od ks. Krzysztofa Frąszczaka podziękowanie, gdy  zwróciłem Mu uwagę, że na stronie naszej parafii trudno znaleźć godziny odprawiania Mszy Świętych. Trzeba wiedzieć, że znajdują się pod trzema kreskami. Zapewnił, że ją przeredaguje.   

I jeszcze jedna uwaga
        W obowiązującym wyznaniu wiary wg
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/wyzn_wiary_0.html 
mowa jest o powtórnym przyjściu w chwale Jezusa, który sądzić będzie żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca.  
        W wyznaniu sprzed 100 lat wg. 
http://www.ultramontes.pl/wyznanie_wiary.htm 
mowa jest o królowaniu Syna, które końca mieć nie będzie. 
        Powiecie że się czepiam, ale obecne sformułowanie jest nieprecyzyjne. W Królestwie Jego czyli Boga rządzić może , nawet z dopuszczeniem Bożym człowiek, antychryst. Przeciwnie. Królowanie Boga Syna wyklucza królowanie człowieka, wyklucza królowanie antychrysta. Królowanie Jezusa Chrystusa, Zmartwychwstałego, Eucharystycznego, Króla naszego, Króla naszych rodzin, naszych parafii, diecezji, Króla Polski i innych Narodów wręcz prosi się nie tylko aktu przyjęcia jaki miał miejsce 19 listopada 2016, ale aktu pełnej intronizacji 

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Koronkę do Bożego Miłosierdzia odmowie w Pana intencji bo,to co Pan tu wypisuje to przechodzi ludzkie pojęcie. Może najwyższa pora wybrać się do psychiatry boś Pan chory !!!!!!