piątek, 14 lipca 2017

Rozmowy przed Jezusem


14 lipiec 2017 za 12 minut rozpocznie się Msza Święta w której chcę uczestniczyć. Spoglądam przez okno kuchenne na Plac Zmartwychwstania. Pod opieką Jezusa Miłosiernego zostawiam intencję omodlenia ks.prob. Andrzeja Strugarka i spogdlądam na dorosłego człowieka siedzącego tyłem do Jezusa Miłosiernego. Ramiona wsparte na poręczy przy napisie Jezu Ufam Tobie. Nie widzę twarzy, głowa schowana między ramionami, długie jasne rozpuszczone włosy zakrywają twarz zwisając od strony ul. Lipowej. Nie mam czasu by zrobić zdjęcie z balkonu. Mam dwie minuty na przebranie. Z aparatem w kieszeni podchodzę do "kupki nieszczęścia". Gdy jestem 3 metry od niego wstaje, a ja pytam:
      W czym mogę pomóc?
      Nic nie trzeba odpowiada chłopak o miłej twarzy, w wieku mojego średniego wnuka. 
      A może? - zagaduję. 
      Teraz, jak słońce nieco zaszło jest dobrze - dopowiada. 
      Idę na Mszę św., mogę się pomodlić w twojej intencji, proszę podać. 
      Nic mi nie przychodzi do głowy. Wszystko jest pod kontrolą. 
      Zawsze jest jakaś intencja w której się można modlić - kończę rozmowę i odchodzę szybkim krokiem nie odwracając się za siebie. 
      Zostałem z jego niewiadomą.      

***
Psalm: (Ps 37, 3-4)
Ref: Zbawienie prawych pochodzi od Pana 
Miej ufność w Panu i czyń to, co dobre, *
a będziesz mieszkał na ziemi i żył bezpiecznie.
Raduj się w Panu, *
a On spełni pragnienia twego serca.
Zbawienie prawych pochodzi od Pana 


 ***
Rozważanie osobiste po Ewangelii:  
Bądźcie roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. Gołębie z arki Noego. Przynoszące dobre nowiny. Nieskazitelny, z Jezusem w sercu. Domine, non sum dignus, ut intres sub tectum meum, sed tantum dic verbo et  sanabitur anima mea.  Nie ty będziesz mówił, lecz Duch Ojca, czyli Duch Święty będzie przez ciebie mówił. 

 ***
Msza Święta kończy się śpiewem: "Wszystkie nasze dzienne sprawy" Ksiądz wychodzi po pierwszej zwrotce. Śpiewamy jeszcze dwie. Modlę się przed Jezusem Miłosiernym. Nie mam okularów, w pośpiechu zostawiłem je w domu. Kościół opustoszał, oprócz mnie tylko dwie osoby stojąc przed Jezusem urządziły sobie pogawędkę. To nie skonany upałem  chłopak oparty o poręcz ze zwieszoną głową, to dwie ziemskie matki rozprawiające o czymś przed Synem ukrytym w Tabernakulum. Czyżby w taki sposób adorowały Zmartwychwstałego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa, którego przed chwilą przyjęły do swoich serc?  Gdy rozmowa się przedłużała wyjmuję aparat fotograficzny i robię zdjęcie. Błyska lampa błyskowa. Po chwili panie kończą rozmowę i wychodzą. Po dłuższej chwili wychodzę i ja. 

***
Czekała na mnie przed wyjściem. 
Jeśli pan zrobi mi jeszcze raz zdjęcie to ... 
Przerywam jej w pół zdania mówiąc: Jeśli pani będzie gadała po Mszy Świętej przed tabernakulum, to zrobię i to nie jedno zdjęcie i opiszę panią z nazwiska na blogu. 
Piszę słowo "pani" z małej litery, nie z powodu braku szacunku do konkretnej osoby, ale z powodu, że sprawa gadania po Mszy Świętej dotyczy nie jednej, czy dwóch konkretnych osób. 
Nie przytaczam słów kobiety jakie padły pod moim adresem.
Sprowadzały się do jednego: Jak ja chłop i do tego młodszy, mam śmiałość zwrócić jej uwagę? 
A mam śmiałość i w przyszłości będę głośno krzyczał w kościele nawet przy ludziach, jak będą rozmowy przed tabernakulum. 
Od dzisiaj kobiety koniec z niepotrzebnymi rozmowami. 
      Macie serca? 
      Macie! 
      A w sercach Żywego Eucharystycznego Jezusa, On widzi was od środka, uświadomcie to sobie otwierając niepotrzebnie usta. 
      I niech to na dzisiaj wystarczy.  

Brak komentarzy: