piątek, 5 stycznia 2018

Po powrocie z Wrocławia

Droga Pani
Być może nie odpowiem na wszystkie pytania. Rozumiem zatroskanie o X Michała. Nie raz, nie dwa razy, po wielokroć w trakcie ogłoszeń, a także prywatnie doświadczyłem i pewno będę jeszcze doświadczał opisanego przez Szanowną Panią zachowania Kapłana - kuzyna także w stosunku do mojej osoby.  Jak już kiedyś pisałem na blogu mam w rodzinie jeszcze dwóch kuzynów kapłanów i dwie siostry zakonne, ale podejrzewam że żadna z tych osób nie wskaże mi pewnej drogi do zbawienia wiecznego.
       Jak sobie wobec tego radzę z krytyką, z bezlitosną krytyką?
       Uważam, że skoro Pan Bóg dopuszcza bezlitosne, nawet szatańskie działanie, o którym Pani wspomina także w stosunku do mojej osoby, to widocznie ma w tym jakiś cel. Jeśli tym celem jest zbawienie mojej duszy, a może i innych dusz przez moje cierpienie, to z radością, tak z radością przyjmuję ten dar. Jeśli odrzucę publiczne oskarżenia nawet nieprawdziwe nie zrobię kroku ku świętości, a o nią świadomie zabiegam.
      I cóż wobec tego robię?
      Staję podobnie jak Szanowna Pani z Maryją i Janem na Drodze Krzyżowej, by wziąć na siebie nie zawsze do końca tylko mój krzyż.
      A czy Jezus niósł swój własny krzyż? Zero w nim było Jego własnych Boga - Człowieka grzechów. Niósł mój grzech. Tak zatem i ja idąc nieudolnie Jego śladami z Maryją i św. Janem biorę nie tylko swoje, ale i grzechy innych. Nie zawsze wiem za kogo i za co cierpię. Jedno wiem, że cierpienie zadane od najbliższych bardziej boli niż od obcych.
        Każdy grzech, każdego człowieka, po jego popełnieniu nie jest już sprawą prywatną. Taki grzech obarcza cały Kościół stając się publicznym. Każdy ciężki grzech jednego Papieża, jednego kapłana i jednego szarego człowieka kładzie się piętnem na cały Kościół Boży. Im wyżej ktoś stoi w hierarchii, tym waga gatunkowa takiego grzechu większa. Jezus oddał życie i każdego dnia oddaje w czasie Mszy św. nie tylko za mnie, moich najbliższych ale i za całą ludzkość.
To tyle na dzisiaj, reszta po powrocie z Wrocławia.
Z Panem Bogiem
Króluj nam Chryste

Po powrocie.
Mimo, że do Poznania na Wroniecką przyjechałem z synem o 18:00, do domu wróciłem zgłodniały o 20:00. Dzisiaj pierwszy piątek miesiąca, a więc do powrotu byłem o suchym chlebie własnej produkcji i wodzie. Przez całą drogę do Wrocławia jadąca razem ósemka Poznaniaków była skupiona.  Jechaliśmy swoją obecnością wesprzeć X Michała. Wielka niewiadoma kryła się przed nami. Próbowaliśmy głośno spekulować, co też może X Michała spotkać, ale szybko wracaliśmy do wspólnej modlitwy różańcowej. W drodze do Wrocławia odmówiliśmy trzy pełne różańce i Koronkę do Bożego Miłosierdzia, zaśpiewaliśmy kilka kolęd i przed 10:00 byliśmy pod Wrocławskim Inspektoratem Zgromadzenia Księży Salezjanów oraz przylegającym do niego Kościołem pw Serca Jezusowego. Niestety świątynia była podobnie jak poznańska przed wiernymi zamknięta, pozostało się nam tylko pomodlić w kruchcie przed dużych rozmiarów krucyfiksem. X Michał dostał zgodę na odprawienie w kościele Mszy Świętej Trydenckiej, ale bez udziału wiernych, których zebrała się garstka - z księdzem 20 osób. 19 osób, które przyjechało z kilku miejscowości ze Środy Śląskiej, z Chocianowa, z Poznania i pewno ktoś był jeszcze miejscowy czekało na Mszę Świętą. Przydał się przywieziony z Poznania  namiot, stolik i ławka. X Michał rozpoczął od ogłoszeń. Ktoś nagrywał historię wydarzeń ostatniego miesiąca, która doprowadziła do konieczności stawienia się X Michała w dniu dzisiejszym w Inspektoracie. Gdy nagranie, filmik się ukaże wpiszę tu link do niego. Potem X Michał odprawił Mszę Świętą Wszechczasów. Było zimno i wietrznie choć chwilami świeciło nam znad dachów domów w plecy zimowe słońce. Do Komunii Świętej przystąpiliśmy tak jak w Poznaniu, przy ławeczce przykrytej białym obrusem. Podobnie i ołtarz na którym X Michał sprawował Ofiarę Krzyżową przykryty na biało posiadał pod obrusem relikwie świętych męczenników Walerego i Maksyma i cała Ofiara składana przez Kapłana przebiegała w spokoju bez zakłóceń. 
Potworne zmęczenie uniemożliwia mi dalsze pisanie, dokończę jutro
Dopisane o trzeciej w nocy Objawienia Pańskiego już 6 stycznia.
Po skończonej Mszy Świętej X Michał spakował z udziałem wiernych przy śpiewie kolęd wszystko do plecaka i walizki i przemarznięci głodni na 12:00 udaliśmy się całą grupą do Inspektoratu. X Michał został wpuszczony na pokoje, a my stłoczyliśmy się odmawiając różaniec w maleńkim przedsionku. Najważniejsze było że nie wiało i było ciepło. Po dwie osoby były wpuszczane do wnętrza by mogły skorzystać z ubikacji. Ustawiłem się zdaje się  jako 5 w kolejce i wtedy wpuszczono nas wszystkich na ogromny holl a z niego, piętro niżej do tzw "STOLARNI" ogromnego pomieszczenia w kształcie sześciokąta z ławkami pod którymi częściowo były ciepłe grzejniki. W pobliżu były lśniące czystością przestronne toalety. Tam pozostawieni samym sobie w pomieszczeniu gdzie stał duży gdzieś 1,00 X 1,40 m współczesny kolorowy obraz św. Jana Bosko, z sześciokątną żelbetową gwiazdą podciągów w stropie (belki 0,40 x0,60 m) odmówiliśmy wspólnie częściowo klęcząc, częściowo siedząc pod ścianami  trzy razy cały  różaniec i Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Do "STOLARNI" prowadziło zamknięte wejście (bez schodów) od strony Placu Zamkowego. W  korytarzu prowadzącym od wejścia do sali  STOLARNI oprócz zmagazynowanych tam stolików na ścianie znajdowało się około 30 satanistycznych tak je nie tylko ja oceniłem obrazów.
Szok!!!
Gdy tylko weszliśmy do przestronnego pomieszczenia szukaliśmy gdzieś Krzyża na ścianie w pomieszczeniu z sześciokątną gwiazdą w stropie, by mając Krzyż przed oczyma kontynuować modlitwy. Nie było.
Ale w końcu wypatrzyłem kilka maleńkich krzyżyków umieszczonych na drewnianych gładkich drzwiach prowadzących do nie znanych mi pomieszczeń. Krzyżyki o równych ramionach były namalowane kredą, a w wolnych polach litery K, M, B, 16. Z pewnością dzisiaj, w święto Objawienia Pańskiego Ks. Inspektor Jarosław Pizoń święcąc tradycyjnie staropolskim zwyczajem kadzidło i kredę, przeczytawszy te słowa na blogu, dopilnuje by szóstkę przemalować na ósemkę, a ze ścian byłej stolarni, potem   Duszpasterstwa Akademickiego, a dzisiaj nie wiem czego, zdjąć satanistyczne obrazy. Toć to do Świątyni Diabła zostaliśmy wprowadzeni, brakowało w niej  tyko rury między stropem a podłogą na środku.
Po środku po dwóch godzinach stanął X Michał. Powiem w skrócie co nam przekazał. Jak ktoś nagrał słowa Kapłana to wtawię tu link w przyszłości.
Przez pierwsze 15minut był nagabywany by nie nagrywał rozmowy. Potem gdy przyszedł Ks. Inspektor Jarosław Pizoń przekazał Księdzu do podpisania opis stanu faktycznego od początku grudnia 2017.  Ponieważ X Michał jak powiedział w pierwszym zdaniu pisma znalazł merytoryczny błąd nie czytając dalszej treści odmówił podpisania tegoż papieru. Dalej jak mówił  przekazno mu List Posłuszeństwa , a w nim: 7 dniowy termin na opuszczenie Wronieckiej i udanie się do Marianówki (gdzieś na południu Polski w góry i lasy). Nam Ksiądz przekazał tylko tyle, że Wroniecką w sensie mieszkania opuści, a do Marianówki z radością pojedzie, jeśli wierni tradycji katolickiej w Poznaniu dostaną innego kapłana sprawującego codziennie tylko Msze Święte Tradycyjne z udziałem wiernych, i który przy nie zamykanych drzwiach będzie mógł głosić bez przeszkód kazania do ludu Bożego. I w tej to intencji oraz o realizacją pozostałych dwóch strategicznych celów nieutrudnianą możliwość przejścia salezjańskiej rodziny współbraci na tradycyjną Mszę Świętą Trydencką, oraz o powrót Katolickiej tradycji do światowych struktur Kościoła Katolickiego modliliśmy się prosząc Maryję Wspomożycielkę Wiernych wspólnie z X Michałem w sali, która duchowo przynależy do zupełnie innego Kościoła. Kościoła, który jak na tych satanistycznych obrazach chwycił miecz i z diabelskim uśmiechem na twarzy  wbija go we własne ciało, własne serce, ciało które już nie jest Ciałem Chrystusa, mimo, że Kościół nadal mieni się Kościołem Chrystusowym, tak jak Salezjanie mimo, że galowej sali Inspektoratu Wrocławskiego mają kolorowy obraz swego założyciela, nie są już w swej masie Salezjanami Św. Jana Bosko, bo nie tylko że nie odprawiają Mszy Świętej jaką odprawiał ich Założyciel, ale ją jawnie niszczą, wbijając nóż we własne serce.
Z takimi myślami zatroskani, ale radośni, modląc się po drodze, rozmawiając o tym czego byliśmy świadkami wracaliśmy do Poznania. X Michał z plecakiem i rowerem, tak jak przyjechał, pociągiem, a my poznaniacy samochodem z namiotem i ławką (pełniącą rolę balasek) na dachowym bagażniku.
A co ze stołem i walizką?
Do Wrocławia i stół, który X Michał zamienił na Ołtarz, uzupełniając go o relikwie męczenników wiezione w plecaku i walizka z tym co było niezbędne do odprawienia bezkrwawej Ofiary męki i śmierci Jezusa Chrystusa jechały z nami samochodem. To my wierni chcieliśmy uczestniczyć we Mszy Świętej w tradycyjnym rycie rzymskim bezpośrednio przed rozmowami które przejdą do historii Kościoła Katolickiego założonego przez Chrystusa Pana. A porzucone przez 48 lat relikwie dwóch świętych męczenników Maksyma i Waleriana ten największy skarb, który sprawia, że każdy stół staje się Ołtarzem na którym tylko wyświęcony kapłan może sprawować Przenajświętszą Ofiarę wiózł na plecach w obie strony X Michał. Gdy zaś chodzi o walizkę w powrotnej drodze do Poznania była nam w samochodzie zbyteczna. Zabrał ją na rower X Michał. To X Michał miał odprawić wyjątkowo jeszcze jedną  pierwszo  piątkową wieczorną o 19:00  Mszę Świętą dla tych co nie pojechali do Wrocławia.
Samochód Kuby po szczęśliwej drodze powrotnej stanął na parkingu tuż przed 18:00. Przepakowanie, biorę ławeczkę do swojego samochodu i o 18:00 rozjeżdżamy się do domów.
Na wysokości kościoła Dominikanów przychodzi mi myśl by podjechać na dworzec główny, by odebrać z pociągu X Michała z rowerem i bagażami. Samochód zostawiam na ul Dworcowej pod Mostem Dworcowym. Planowy przyjazd pociągu z Wrocławia godz. 18:37 spacerując po peronie  4a spekuluję. Ludzie przyjdą na Mszę Świętą przed 19:00. Dojście do samochodu i załadunek max. 3 minuty. Przejazd na Wroniecką około 10 -15 minut, a więc będziemy przed kościołem między 18:50 a 18:55. Ludzie się nie rozejdą wystarczy czasu by X Michał przygotował się do Mszy Świętej. Komunikat kolejowej spikierki: "Pociąg z Wrocławia planowany przyjazd 18:37 ma spóźnienie 20 minut". A więc przyjedzie o 18:57.  trzy minuty na dojście do samochodu, a gdzie przejazd, ludzie zdąża się rozejść nim przyjedziemy z dworca na Wroniecką. Wracam samochodem na Wroniecką by powiadomić ludzi o spóźnieniu X Michała. Wchodzę przez otwartą metalową furtkę a tam przed drzwiami na klatkę schodową stoi z bagażami w otoczeniu czterech osób X Michał i wita mnie słowami: O przyszedł na Mszę kuzyn Jerzy i zdążył na 19:00. Na to ja: Jak się tu Ksiądz dostał przecież pociąg z Wrocławia miał ... miał 20 minut spóźnienia dokończył X Michał. Chciałem Księdza ... nie pozwolił mi dokończyć tylko zrządził: jestem zmęczony i odprawię Mszę Świętą w swojej celi. Zapraszam. Ja nie idę będę tu czekał przy wejściu 10 minut może jeszcze ktoś przyjdzie. X Michał zabrał wiernych i poszedł z nimi na górę, a ja po momencie wszedłem da moment do ubikacji na dole. Gdy wychodziłem na ulicę zamknąłem za sobą drzwi na klatkę schodową  apotem metalową furtkę i w tym momencie zauważyłem znajomego mi pana w okularach  który przychodzi na wieczorne Msze Święte we wtorki i piątki. Proszę podejść Ksiądz tyle co poszedł z ludź mi na górę odprawić Mszę Świętą zaraz pana wprowadzę. Pcham furkę, która się wyjątkowo zatrzasnęła. O proszę spojrzeć tyle co się światło w celi księdza zapaliło.
Rozmawialiśmy ze sobą dobre pół godziny, zdałem mu relację z Wrocławskich rozmów, próbując się dostać do wnętrza budynku. W końcu trzeba było się pożegnać. Proszę przyjść w najbliższy wtorek Msza Święta Trydencka będzie o ile się coś nadzwyczajnego nie wydarzy.
Przez całą drogę powrotną myślałem jak też X Michał dostał się w tak krótkim czasie z bagażami rowerem na Wroniecką, przecież wiedział o 20 minutowym spóźnieniu pociągu.        

9 komentarzy:

Japolan pisze...

Laudetur Iesus Christus!

Proszę pozwolić na podzielenie się następującym pomysłem:

Ksiądz Michał mógłby rozważyć postaranie się o przeniesienie do Lublina. Są tu (według mej wiedzy) dwie albo trzy (z uwzględnieniem domu studenckiego) placówki salezjańskie - ten sam zakon, ale inna inspektoria (czyli prowincja). Po co trwać w inspektorii, w której rzucane są i zapewne będą kłody pod nogi?

Msza święta trydencka odprawiana jest (i to codziennie) w Kościele Salezjańskim (na Kalinowszczyźnie), więc logika praktyczna wskazuje na dom zakonny z kaplicą na Dziesiątej - by i tam mogły być sprawowane tradycyjne Msze święte - w dodatku z tamtej lokalizacji można łatwo dojechać do kościołów, w których "Msza po staremu się odprawia" (cytując tytuł książki ojca Sczanieckieho).

Z Panem Bogiem,

Anonimowy pisze...

Ale to nie chodzi o zakaz odprawiania Mszy w rycie Trydenckim tylko o zakaz głoszenia przez księdza Słowa Bożego więc przeniesienie do innej Inspektorii nic nie da.Gdyby się nie odzywał dalej odprawiałby Msze Św.w Poznaniu w kościele i nie byłoby całej szopki.Tak trudno to zrozumieć?

Japolan pisze...

Laudetur Iesus Christus!

Na ogół prześladowcy lub ich przy...boczni wynajdują i akcentują jakieś wytłumaczenia - przykładowo:
# jest Żydem / Polakiem / Rosjaninem ...;
# mówi złe kazania;
# ma krzywe nogi;
# źle (się) spojrzał;
# zupa była za słona.

Która struktura totalitarna oficjalnie tak się nazywa(ła)?
Ilu drani wprost o sobie tak mówi?

Ksiądz Woźnicki potrzebuje odpoczynku - ale nie zesłania.

Bezsensowne jest utrzymywanie stanu służbowej zależności Księdza Woźnickiego od ludzi wskazanych przez niego w powiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Taki stan rzeczy może wykoślawiać czynności dochodzeniowo - śledcze. Samo dobro postępowania karnego przemawia za przerwaniem tej zależności. Organa ścigania powinny doprowadzić do zakończenia tej nieprawidłowości.
Jeżeli władzom zakonnym zależy rzeczywiście na wyjaśnieniu sprawy, w tym na wykluczeniu przestępców ze swego zgromadzenia (jeżeli do przestępstwa doszło), to będą chronić Księdza Woźnickiego przed podtrzymywaniem stanu zależności między nim (jako ofiarą przestępstwa) a mężczyznami wskazanymi przez niego jako sprawcy przestępstwa. To jest test dla władz salezjańskich - na umiłowanie przez nie prawa i sprawiedliwości, na wrażliwość, na szacunek dla przyzwoitości. W wielu przypadkach chroniono przestępców seksualnych (w tym szczególnie zwyrodniałych). Czy katolicy mają tolerować chronienie sprawców przestępstwa nękania? Czymś niegodziwym byłoby tolerowanie struktur bezprawia w państwie kierowanym przez Prawo i Sprawieeliwość.

Z Panem Bogiem,

Anonimowy pisze...

Dlaczego "Xiądz" Michał mówi o sobie samym - bo o nikim innym nie mówi - per "ksiądz? Także, kiedy odnosił się, przerywając Pater (którego tekstu nie zna) i "Zdrowaś" (modlitwy Ave Maria też nie zna), do Przełożonych per (to łacińskie słowo zna): dupowłazy?
Wasz "święty" mówi "wsadź se", "w dupę", tak?
Zaiste, święty.

Japolan pisze...

Laudetur Iesus Christus!

Prawdziwy stan ludzkiej duszy jest znany Panu Bogu.
Niegodziwe jest używanie przymiotnika "święty" w celu (przynajmniej) dokuczenia komuś, bo świętość to jeden z przymiotów Boga. Jeżeli się kogoś zwalcza, to mniejszym złem (ale wciąż złem) jest atakowanie wprost, niż z użyciem przymiotnika "święty".

Gdyby Ksiądz Michał nawet miał rzeczywiste deficyty zdrowotne, szczególnie poważne, to tym bardziej zasługiwałby na wparcie, opiekę, stosowne warunki życia, niż na pogardliwe lub wrogie ataki. Jeżeli jego wrogowie gardzą przykazaniem miłości bliźniego, to niech (przynajmniej) obejrzą amerykański film pod tytułem "Ludzie honoru". Honor jest bardzo ważny - do ludzi honoru.

W Poznaniu bywałem sporadycznie. Duchownych poznańskich nie znam. Wyrażam zakłopotanie nadchodzącymi z Poznania wieściami. Oburzenie odczuwam, spotykając przejawy pogardy dla człowieka, np. duchownego.

Z Panem Bogiem,

Anonimowy pisze...

Chichi, zaraz będzie, tak czytając wyznawców, że wrzeszcząc "dupowłaz", "se wsadź", miał na myśli "In Octava Nativitatis Domini", którego to formularza z Mszału nie zna, sam się na pianinie przyznał, bo i skąd.
"Ruchanie" "w dupę" przez "Jarka", "Pizonia", nieszczęsnego "Jąkałę", to "Ogłoszenia", tak?

Księże Michale, jedyna droga, natychmiast leczenie i radykalne odcięcie się od tych heretyków, którzy chcą nam, katolikom, zabrać kapłana.

Popatrz na Ukrzyżowanego i dalej, naśladuj Jego.

Japolan pisze...

Apage, satanas!!!

Anonimowy pisze...

Ktoś najwyraźniej bardzo boi się tego księdza.

Jerzy pisze...

Po moich słowach: "Rozumiem zatroskanie o X Michała" usłyszałem "precz". Było to już drugie "precz", pierwsze padło na zakończenie poniedziałkowych ogłoszeń skierowanych wyłącznie do mnie, za które to nie podziękowałem. Wyszedłem bez słowa.
Radio Chrystusa Króla między 10:00 a 10:30 czytane wyznania św. Augustyna cz 10. Wynotowane trzy złote myśli:
1. Skarć mądrego,a będzie cię szanował.(refleksja św Augustyna po skarceniu przez niego Alicjusza, późniejszego biskupa)
2. Nie wolno człowieka potępiać zbyt pochopnie (refleksja św. Augustyna na fałszywe oskarżenia),
3. W każdym wyroku twoim Panie staraliśmy się pojąć sens naszego cierpienia (końcowe podsumowanie św Augustyna