poniedziałek, 5 listopada 2018

Pierwsza Msza Święta w kaplicy- celi X Michała Woźnickiego

"Zdaj się na Pana, On cię wybawi" słowa z Księgi Przysłów (20, 23), widnieją na ołtarzu w kaplicy - celi X Michała Woźnickiego, wiernego syna Ks. Bosko od pierwszego dnia, gdy było mi dzięki Łasce Bożej uczestniczyć, w pierwszej Mszy Świętej w tradycyjnym rycie rzymskim odprawionej w kaplicy - celi X Michała w klasztorze salezjanów przy ul. Wronieckiej 9 w Poznaniu w dniu 20 października 2016 roku, a odprawionej w intencji śp Ireny - Ewy mojej żony, w dniu jej imienin.

Była to już trzecia z kolei ofiara Mszy Świętej w tradycyjnym rycie rzymskim złożona Bogu przez X Michała Woźnickiego. Pierwszą Mszę Trydencką X Michał odprawił w Licheniu w ramach warsztatów Ars Celebrandi 2016 w kaplicy Bożego Miłosierdzia (św Faustyny Kowalskiej). O drugą należy pytać X Michała, bardzo prawdopodobne, że też była odprawiona w Licheniu następnego dnia przed zakończeniem warsztatów.


A tak wyglądał pierwszy ołtarz w kaplicy - celi X Michała sklecony przez Księdza z wygodnego kanapo-tapczanu stojącego w pokoju gościnnym.  Relikwie świętych Waleriana i Maksyma leżały na blacie od szafy w czerwonym suknie, który dla Boga miał stać się ołtarzem, w  kaplicy - celi Księdza, która jeszcze poprzedniego dnia była i dla mnie zwykłym pokojem gościnnym.

Na środku ściany wisiał krzyż z pasyjką, a drugi, ten co stoi obecnie w zakrystii, X Michał postawił między dwoma palącymi się świecami nakrywszy ołtarz białym obrusem, przyniesionym przeze mnie z domu. 

Gdy po 9 min od mego przyjścia wszystko było gotowe, dokładnie 20 października 2016 roku o godz. 18:32 (na zdjęciach jeszcze czas letni) z sypialni, która stała się zakrystią, wyszedł ubrany w albę kapłan, bo ornatu  jeszcze wtedy nie posiadał,

 (widoczny na dużym zdjęciu fragment głowy), któremu ówczesny przełożony powiedział poprzedniego dnia prorocze do  dzisiaj słowa: "Jak chcesz sobie odprawiać tę swoją mszę, to idź ją odprawiać do swojej celi". No i poszedł posłuszny przełożonemu X Michał najpierw szukać godnego miejsca w kościele salazjanów przy Warzywnej, a gdy mu i tam przed południem 20 października 2016 

odmówiono miejsca na sprawowanie Przenajświętszej Ofiary, mając wcześniej przyjętą intencję na Mszę Świętą w tradycyjnym rycie rzymskim, nie pozostało X Michałowi nic innego jak zamienić pokój gościnny w kaplicę - celę, 

w której w następnych dniach X Michał sprawował najczęściej bez udziału wiernych kolejne Msze Święte, (z nich pochodzą kolejne zdjęcia), aż do wyjazdu do Sokolnik Wielkich, gdzie posłuszny decyzjom przełożonych jeszcze przed Wszystkimi Świętymi został kapelanem sióstr zakonnych. 

Na pozostałych zdjęciach z szóstej, siódmej i dziewiątej Mszy Świętej warto zwrócić uwagę na datę ich wykonania oraz godziny rozpoczęcia i zakończenia Mszy Świętych i tak: 

6.  Msza Św. 23.10.2016 od 18:56 do 19:54;
7.  Msza Św. 24.10.2016 od 21:36 do 22:54; 
9.  Msza Św. 26.10.2016 od 21:09 do 22:04.

I na tym należało by mi skończyć relację z odprawionych przez X Michała czterech z pierwszych dziewięciu ofiar Mszy Świętych w tradycyjnym rycie rzymskim, w tym pierwszej, trzeciej, czwartej i szóstej odprawionej w kaplicy - celi X Michała, gdyby nie wczorajsze  z 04.11.2018 ogłoszenia Księdza, które polecam:  https://www.youtube.com/watch?v=9zA0vMyIxG8&feature=em-uploademail  
cytując dwa końcowe fragmenty: 
       Ktoś, w jednym miejscu umieścił wspaniałe zdjęcie; Krypta Leonarda, 2 listopada 1946 roku. JP II odprawił tam w dzień zaduszny trzy pierwsze swoje Msze Święte prymicyjne. Obok zdjęcia młodego "Lolka", "Wujka" i pytanie: " Gdzie jest Twoja Msza Kapłanie? Gdzie Twoja Msza Kapłanie od 1969 roku, a potem od 1978 roku, kiedy uzyskałeś pełnię władzy w Kościele i nad Kościołem? Kiedy byłeś w Krypcie Leonarda podczas jednej z ostatnich pielgrzymek pożegnać się z przeszłością odprawiłeś tam brewiarz. I się wzruszali ludzie bo widzieli jak medytowałeś. Zwykły ksiądz tak nie odprawia, a ten co zdanie medytuje i pytanie czemu nie odprawił tam Mszy? Zabronili mu? Kto? Powiedzcie! Pojedziemy do Krakowa. Staniemy jak mur. 
     I drugi fragment, nadal cytuję X Michała:   
Więc płacimy dług, czynimy ekspiację, za tych kapłanów którzy umarli, bądź za chwilę umrą i nie powiedzą, że zdradzili Mszę Świętą w tradycyjnym rycie rzymskim, trydencką Mszę. I my jako wierni członkowie Kościoła Katolickiego nie wypominamy im tego, a jeśli fakty przypominamy, to nie po to by na nich bluźnić i napuszczać na nich inne pokolenia, żeby im pomniki burzyć, nawet jajkiem w nie rzucić, pomidorem, plunąć, NIE!, ale, żeby wobec Boga czynić ekspiację, czyli zadośćuczynienie za grzech, bo tak w Kościele jest. Stąd mamy też nadzieję, że za nasze nie słabości, bo to jeszcze nie grzech, ale słabości, które do grzechu prowadzą, chociażby to, że komuś się wydaje, że coś pomyślał i tym się Kościołowi przysługuje i musi o tym pisać, i o tym pisze, a może się to przysłużyć Kościołowi, albo Kościół niszczyć, może się to przysłużyć, żeby tej tu grupie tradycji katolickiej przysporzyć splendoru, a można żeby ich upokorzyć, a przez to najpierw Kapłana. Uderzmy w Kapłana, rozproszą się owce. Jak napiszemy, a nie musimy tego w cudzysłów brać "mów mi ojcze", to znaczy Ksiądz żąda ode mnie, żebym mu mówił ojcze. A Ksiądz nigdy od nikogo nie żąda, bo wie, że nie spłodził żadnego dziecka. Nikt nie ma do tego prawa. Ale jak tak napisze "mów mi ojcze" to jest, że Ksiądz ... i zaraz są dusze, które do Księdza piszą: to Ksiądz sobie nie życzy, żeby do Księdza, ksiądz mówił? I każdy, kto ma głowę na karku umie wiązać rzeczy. 
         Więc czynimy ekspiację, bo tak w Kościele jest. Za każdego z tych, o których mówiłem i mówię, bo jeżeli mamy swoje grzechy to za nie będzie czynił też ktoś, też ekspiację. 

Brak komentarzy: